Zenek 11.05.2021 21:11

Szczęść Boże,

Słyszałem, że po śmierci dusza człowieka stojąc na sądzie przed Bogiem zobaczy, a raczej przejrzy swoje życie, swoje czyny i zweryfikuje je, oceni pod kątem miłości Boga
i bliźniego. Chociaż w prawdach wiary czytamy że to Bóg będzie sądził („sędzia sprawiedliwy, który za dobre wynagradza a za złe karze”) Wtedy dokona wyboru: piekło lub niebo. Może to zaskakujące i dziwne, ale biorąc pod uwagę powyższe założenie, dlaczego człowiek po śmierci widząc Boga niekiedy zdolny jest wybrać i trafić do piekła? Czemu wybiera miejsce, w którym będzie bez miłości cierpiał wieczność?

Odpowiedź:

Tak naprawdę nie wiemy jak dokładnie będzie wyglądał Boży sąd; faktycznie sąd czy "samosąd". Ale że Bóg jest dobry i nie zależy mu na potępianiu człowieka przypuszczamy raczej, że to drugie... Jak człowiek widząc Boga może Go nie wybrać?

Ano dokładnie to samo pytanie można zadać ludziom jeszcze żyjącym tu na ziemi. Jak można, może nie tyle widząc Boga, ale widząc, jak dobre są Jego przykazania, odrzucić je, wzgardzić Bogiem. Nie, nie chodzi o ludzka słabość, upadek w grzech. Ale o świadomy, dobrowolny wybór, podtrzymywany całymi latami, bez chęci zmiany postępowania, powrotu do Boga...

I tu dochodzimy do sedna sprawy: dlaczego ktoś, co całe życie Bogiem gardził, miałby na sądzie wybrać bycie z Nim na wieki? Przecież skoro kochał to, co sprzeciwiało się przykazaniom, w niebie ni byłby szczęśliwy.

I w tym chyba tkwi sedno tego dziwnego wyboru: w pogardzie dla Boga, odrzuceniu Jego praw. O ile oczywiście ten sąd będzie "samosądem". Ale to by pasowało to tego dualizmu dostrzeganego w chrześcijaństwie: nie grzeszcie, ale jeśliby kto zgrzeszył - mamy Rzecznika wobec Ojca, Jezusa Chrystusa. Tu nie chodzi o to, czy się uda być zawsze wiernym Bogu; ważne czy chce się być wiernym, czy chce się być z Nim, czy kocha się Jego prawo. Stąd mówimy, ze wiara zbawia człowieka, nie uczynki. Ale uczynki nie mogą oczywiście przeczyć wierze. Dokładniej, mogą być upadkiem, nie mogą być wyrazem odrzucenia Boga, pogardy dla Niego...

J.