Piekło za drobiazg

W Katechizmie czytamy, że kto umiera w stanie grzechu śmiertelnego idzie do piekła. Czy to znaczy, że wystarczy, że ktoś ma na sumieniu tylko np. nieczyste myśli lub opuścił mszę świętą w święto może trafić do piekła? Bez obrazy ale to dla mnie jest naprawdę nieskończenie niesprawiedliwe. Przez "drobiazg" człowiek ma cierpieć przez całą wieczność?

Rzeczywiście, Kościół naucza, że dusze tych, którzy umierają w stanie grzechu śmiertelnego idą do piekła. Nieco nadziei na to kategoryczne stwierdzenie rzuca punkt 1033 tegoż katechizmu. Czytamy w nim:

Nie możemy być zjednoczeni z Bogiem, jeśli nie wybieramy w sposób dobrowolny Jego miłości. Nie możemy jednak kochać Boga, jeśli grzeszymy ciężko przeciw Niemu, przeciw naszemu bliźniemu lub przeciw nam samym: "Kto... nie miłuje, trwa w śmierci. Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego" (1 J 3, 14 c-15). Nasz Pan ostrzega nas, że zostaniemy od Niego oddzieleni, jeśli nie wyjdziemy naprzeciw ważnym potrzebom ubogich i maluczkich, którzy są Jego braćmi. Umrzeć w grzechu śmiertelnym, nie żałując za niego i nie przyjmując miłosiernej miłości Boga, oznacza pozostać z wolnego wyboru na zawsze oddzielonym od Niego. Ten stan ostatecznego samowykluczenia z jedności z Bogiem i świętymi określa się słowem "piekło". 

"Umrzeć w grzechu śmiertelnym nie żałując za niego" to wskazanie, że człowiek zawsze, aż do śmierci może przez żal wrócić do Boga. Nawet jeśli ciężko przeciw Bogu zgrzeszył. Jeśli to był "drobiazg", "chwila słabości" czy jak to tam chcesz nazwać, to przecież zaraz taki żal się pojawia. Ale gdy człowiek ma na sumieniu "tylko" nieczyste myśli (przez które obraża nie tylko Boga, ale i bliźniego oraz samego siebie) i uważa, że tak jest dobrze, że Bóg się go czepia, to cóż powiedzieć? Przecież to już nie jest drobiazg...

Grzesznik może pokładać nadzieję w jeszcze jednym: że Bóg uzna, iż człowiek nie działał w pełni świadomie czy w pełni dobrowolnie. Być może z Bożej perspektywy wszystkie nasze grzechy (lub niektóre) są wybrykami głupiutkich i nierozumnych dzieci. Ale my sami uważamy się za rozumnych i wolnych. Dlatego nie powinniśmy się nigdy w ten sposób usprawiedliwiać. 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • TeeK
    19.08.2013 12:51
    ja nie wierze a moze nie chce wierzyć w tak okrutne wyroki Boskie, gdyby to była prawda niedajboże to jak moglibyśmy takiego kogoś nazwać Ojcem? czy ojciec wlasne dzieci za przewinienia wywala z domu? albo jescze lepiej robi specjalną sale tortur i zamyka delikwenta wlasnego dzieciaka recydywiste i smali węglem obcęgami, aaaaa przepraszam nawet taki ojciec tego by nie potrafił bo to dziecko w koncu umrze, a Bog (ten miłosierny tak!) karze ludzi za grzechy, czasem małe przewinki ktore nie szkodzą ludzkosci tylko widzimisie Wielkiego Brata (np grzeszne mysli) i on za takie coś zamyka na wieczność no przepraszam albo Bog jest sprawiedliwy albo jest demonem zdecydujmy się a nikt mi nie wmowi ze liczyć nie umie.
  • Magda
    11.11.2013 22:22
    Takie mysli mnie naszly po przeczytaniu powyzszych komentarzy;
    1. Bog Starego Testmentu jest zupelnie odmienny od innych bozkow stworzonych przez ludzi.To Bog KTORY JEST. Izraelici byli jedynym narodem monoteistycznym. Tak bardzo oburzaja tutaj niektorych ofiary ze zwierzat skladane Bogu, a oburza Was fakt, ze Chrystus Jezus zostal zlozony w ofierze za nasze grzechy? Zostal zabity w tak okrutny sposob, ze tylko pelne nienawisci umysly moga wymyslec taka smierc? A czy teraz tak samo bronicie zycia nienarodzonych dzieci, chorych i starcow?
    Izraelici byli malym narodem otoczonym przez poganskie mocarstwa, ktore nie byly wzorem litosci i milosierdzia wobec niewolnikow i wrogow. Jak taki maly narod mogl przetrwac bedac jak owce wsrod wilkow i niedzwiedzi? Poganie skladali swoje dzieci w ofierze, obdzierali ze skory i cwiartowali swoich wrogow, to bylo prawo silniejszego. Jak byscie przetrwali wsrod takich spoleczenstw? Oczywiscie, Izraelitom tez mozna wiele zarzucic, doskonali nie byli, sprzeciwiali sie Bogu. Czy Europejczycy sa madrzejsi o te 3 tysiace lat?
    2. Watpienie w istnienie piekla, wieczne zatracenie podwaza sens smierci i zmartwychwstania Chrystusa. Jesli nie ma piekla, to po co bylo Mu tak cierpiec? Po co ten caly plan Zbawienia?
    Dusza ludzka jest niesmiertelna, wiec nie moze zostac unicestwiona, byt jest a niebytu nie ma. To co duchowe bedzie trwalo. Pan Jezus mowi o grzechu przeciwko Duchowi Swietemu, ten grzech nie bedzie odpuszczony ani tu ani po smierci. Tylko zatwardzialosc serca, pogarda i pycha sa w stanie czlowieka tak zalatwic. To jest jednak wolny wybor kazdego z nas. Kto wierzy Chrystusowi, ufa Jego slowu i postepuje wg. Jego nauki bedzie zbawiony, bo tylko przez Niego i w Nim jest pelnia zycia na wieki. Pan Jezus upomina, zeby sie pogodzic w drodze z drugim czlowiekiem zanim ten nas przed sedziego nie pozwie, i nie wyjdziemy z wiezienia zanim nie splacimy ostatniego pieniazka.
    Chcecie poznac istote piekla, gdzie "bedzie placz i zgrzytanie zebami"? Cos co przekracza ludzkie pojecie? Jakimi slowami mial Chrystus przedstawic Wam to co jest najgorsza kara za grzechy? Nigdy nie doswiadczyliscie bolu duchowego, rozdarcia, odrzucenia, beznadziei? Dlaczego ludzie odbieraja sobie zycie, bo leki przeciwbolowe nie dzialaly? Czy duchowe katusze nie sa jak palacy ogien, ktory wysysa zycie z czlowieka? Jednak mamy nadzieje, ze sie skoncza, w piekle dusze potepione maja swiadomosc, ze to sie nigdy nie skonczy. Czy mozna sobie wyobrazic ten ryk duchowy i nienawisc w takim stanie? Czy w takim amoku jest szansa na iskierke milosci i nadziei? A co bedzie po zmartwychwstaniu cial? Zamiast dyskutowac i gdybac modlcie sie za siebie i innych, aby nas to nigdy nie spotkalo, bo jestesmy powolani do zycia a nie do smierci duchowej.
    3. Jeszcze bardzo wazna rzecz, to nie Bog nas karze za nasze grzechy, to skutki naszych grzechow sie mszcza na nas. Sami sciagamy na siebie i innych nieszczescia i cierpienia- czy to nie jest kara?
    Bog wsrod tych pokretnych ludzkich drog chce znalezc droge do czlowieka i wyprowadzic go do wolnosci. Jest to bolesne, ale leczenie czesto boli. Jak ktos unika leczenia, to niech sie nie spodziewa ozdrowienia.
  • Kamil
    04.03.2018 11:16
    Gorąco proszę o modlitwę
  • Wisiek
    10.08.2018 16:31
    Cześć. Myślę że nasz Stwórca nie jest bytem samoistnym. Oprócz ducha Świętego mogą być inne. Konkurencyjne. Dlatego Jahwe jest tak zazdrosny. Patrz 10 przykazań. I jednoczśnie nas chroni przed egoistycznymi bytami np. .... ale nie będę wymieniał ich nazw bo po co wzywać.... Historie z buntami aniołów, piekłem, mogą być próbą opisania naszej wielowymiarowej rzeczywistości . Śmierć nie jest końcem ale przejściem do nowego wymiaru. Bóg sam decyduje kogo zaprosi do swego wymiaru- raju, a kogo nie. Kluczem jest nasze doczesne życie. Ale te inne wymiary tj. Piekło, czyściec i inne nieznane , zamieszkałe przez potężne nieznane bliżej byty. Dobrze że Bóg nas chroni......
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.