Gość 30.04.2018 10:47

Mam pewną wątpliwość. Dlaczego cała nauka społeczna kościoła w kwestii antykoncepcji opiera się na historii Onana? Przecież Onan nie chciał spełnić obowiązku lewiratu, dlatego został ukarany.Cała historia pokazuje kontekst lewiratu jako obowiązek od którego uchylił się Onan, nie zaś jest jakimś 11 przykazaniem. Gdyby faktycznie stosunek przerywany był grzechem to by się pojawił w prawie mojżeszowym a tam go brak (jest tam wiele innych nakazów i zakazów, np poznania nagości matki, etc).Zresztą sam Stary Testament zawiera np nakaz obrzezania, który to nakaz nie dotyczy Kościoła. Wiele innych rzeczy zostało odrzuconych gdy powstał Kościół. W Starym Testamencie mamy za to wielożeństwo, którego teraz już nie akceptujemy. Dodatkowo sam Pan Jezus nie mówił nic o antykoncepcji, a przecież aktualnie to temat numer 1 w naukach przedmałżeńskich czy kazaniach na Mszy. Dodatkowo katolika zoobowiązuje nieomylne magisterium Kościoła a takim nie jest Humanae Vitae gdyż nie jest ogłoszone ex cathedra...

Odpowiedź:

Do jakiego kościoła Pan/Pani chodzi, że numerem 1 na kazaniach jest antykoncepcja? Żyję już mnóstwo lat, co tydzień jestem w kościele, a o antykoncepcji, to księżą na kazaniach co najwyżej wspominali. I to nie wiem czy więcej iż 5 razy w siągu 30 lat :)

Co obowiązuje katolika... To ja może przytoczę katechizm (KKK 891-892).

891 "Nieomylnością tą z tytułu swego urzędu cieszy się Biskup Rzymu, głowa Kolegium Biskupów, gdy jako najwyższy pasterz i nauczyciel wszystkich wiernych Chrystusowych, który braci swych umacnia w wierze, ogłasza definitywnym aktem naukę dotyczącą wiary i obyczajów... Nieomylność obiecana Kościołowi przysługuje także Kolegium Biskupów, gdy wraz z następcą Piotra sprawuje ono najwyższy Urząd Nauczycielski", przede wszystkim na soborze powszechnym. Gdy Kościół przez swój najwyższy Urząd Nauczycielski przedkłada coś "do wierzenia jako objawione przez Boga" i jako nauczanie Chrystusa, "do takich definicji należy przylgnąć posłuszeństwem wiary". Taka nieomylność rozciąga się na cały depozyt Objawienia Bożego.

892 Boska asystencja jest także udzielona następcom Apostołów, nauczającym w komunii z następcą Piotra, a w sposób szczególny Biskupowi Rzymu, pasterzowi całego Kościoła, gdy - nie formułując definicji nieomylnej i nie wypowiadając się w "sposób definitywny" - wykonuje swoje nauczanie zwyczajne, podaje pouczenia, które prowadzą do lepszego zrozumienia Objawienia w dziedzinie wiary i moralności. Nauczaniu zwyczajnemu wierni powinni okazać "religijną uległość ich ducha", która różni się od uległości wiary, a jednak jest jej przedłużeniem.

A przecież naukę o tym, że stosowanie odrywanie współżycia od prokreacji jest grzechem pisał nie tylko Paweł VI w Humanae vitae, ale i Pius XI w Casti conubi. I bardzo wyraźnie potwierdził to Jan Paweł II w Familiaris consortio (numer 32, 33)....

Ad rem. Czy nauczanie to oparte jest na interpretacji biblinego grzechu Onana? No niezupełnie. Jan Paweł II w Familiaris consortio (29) napisał:

"Tak więc, w łączności z nieprzerwaną w ciągu dziejów i żywą tradycją wspólnoty kościelnej, ostatni Sobór Watykański II i nauczanie mojego Poprzednika, papieża Pawła VI, wyrażone przede wszystkim w Encyklice Humanae vitae, przekazały naszym czasom prawdziwie profetyczne wypowiedzi, które potwierdzają i jasno przedkładają prastarą i wciąż nową naukę i przepisy Kościoła, dotyczące małżeństwa i przekazywania życia ludzkiego. Dlatego na ostatnim zgromadzeniu Ojcowie Synodu wyraźnie oświadczyli: „Ten Święty Synod, złączony w jedności wiary z Następcą św. Piotra, utrzymuje w mocy to, co jest zawarte w dokumentach Soboru Watykańskiego II (por. Gaudium et spes, 50), a następnie w Encyklice Humanae vitae, w szczególności to, że miłość małżeńska winna być w pełni ludzka, wyłączna i otwarta na nowe życie (Humanae vitae, n. II, por. 9 i 12)”

Papież odwołuje się tu nie do jakiegoś fragmentu Biblii, ale do Tradycji Kościoła. Swoją drogą, to czy te sformułowania nie brzmią jak ex cathedra? Przecież Jan Paweł II odwołuje się to do stałego nauczania Kościoła. I przypomina, ze tak twierdzi synod w łączności z Następcą św. Piotra. Czy nie o tym napisano w punkcie 891 Katechizmu?

Przytoczmy jeszcze ten 32 punkt Familiaris consortio.

32. W kontekście kultury, która poważnie zniekształca lub wręcz zatraca prawdziwe znaczenie płciowości ludzkiej, gdyż pozbawia ją zasadniczego odniesienia do osoby, Kościół uważa za swoją bardzo naglącą i niezastąpioną misję ukazywanie płciowości jako wartości i zadania całej osoby ludzkiej - mężczyzny czy kobiety - stworzonych na obraz Boga.

W tej perspektywie Sobór Watykański II jasno stwierdza, że „kiedy ... chodzi o pogodzenie miłości małżeńskiej z odpowiedzialnym przekazywaniem życia, wówczas moralny charakter sposobu postępowania nie zależy wyłącznie od samej szczerej intencji i oceny motywów, lecz musi być określony w świetle obiektywnych kryteriów, uwzględniających naturę osoby ludzkiej i jej czynów, które to kryteria w kontekście prawdziwej miłości strzegą pełnego sensu wzajemnego oddawania się sobie i człowieczego przekazywania życia; a to jest niemożliwe bez kultywowania szczerym sercem cnoty czystości małżeńskiej” [86].

Właśnie wpatrzony w wizję, która uwzględnia „całego człowieka i całe jego powołanie, obejmujące nie tylko porządek naturalny i doczesny, ale również nadprzyrodzony i wieczny” [87], Paweł VI stwierdził, że nauka Kościoła „ma swoją podstawę w ustanowionym przez Boga nierozerwalnym związku - którego człowiekowi nie wolno samowolnie zrywać - między dwojakim znaczeniem tkwiącym w stosunku małżeńskim: między oznaczaniem jedności i oznaczaniem rodzicielstwa” [88]. W końcu przypomniał, że należy odrzucić — jako wewnętrznie nieuczciwe - „wszelkie działanie, które - bądź to w przewidywaniu zbliżenia małżonków, bądź podczas jego spełniania, czy w rozwoju jego naturalnych skutków — miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub stanowiło środek prowadzący do tego celu” [89].

Kiedy małżonkowie, uciekając się do środków antykoncepcyjnych, oddzielają od siebie dwa znaczenia, które Bóg Stwórca wpisał w naturę mężczyzny i kobiety i w dynamizm ich zjednoczenia płciowego, zajmują postawę „sędziów” zamysłu Bożego i „manipulują” oraz poniżają płciowość ludzką, a wraz z nią osobę własną i współmałżonka, fałszując wartość „całkowitego” daru z siebie. W ten sposób naturalnej „mowie”, która wyraża obopólny, całkowity dar małżonków, antykoncepcja narzuca „mowę” obiektywnie sprzeczną, czyli taką, która nie wyraża całkowitego oddania się drugiemu; stąd pochodzi nie tylko czynne odrzucenie otwarcia się na życie, ale również sfałszowanie wewnętrznej prawdy miłości małżeńskiej, powołanej do całkowitego osobowego daru.

J.