Sylwia 07.03.2016 10:38

Szczęść Boże. Przeglądając archiwum natknęłam się na wypowiedzi dotyczące wzajemnej masturbacji w małżeństwie i opinii, że nie jest grzechem, jeśli jest tylko elementem gry wstępnej, a nie zamiennikiem stosunku. Chciałam poprosić o doprecyzowanie. Czy wzajemna masturbacja jest tutaj rozumiana jako "mąż dotyka żony, a żona dotyka męża"? Czy też "mąż dotyka siebie, a żona dotyka siebie" i po prostu robią to wspólnie przygotowując się do zbliżenia? Czy obie sytuacje nie będą grzechem?

Jeszcze jedno pytanie o sferę seksualną w małżeństwie. Czy jeśli mąż kieruje strumieniem wody z prysznica w taki sposób żeby sprawić mi przyjemność i doprowadzić do orgazmu to jest to grzech? Oprócz tego dochodzi do normalnego współżycia. Pytam bo na portalu Szansaspotkania pisano o użyciu urozmaiceń "technicznych" jako o grzechu. Czy strumień wody podpada pod tę kategorię i jest zakazany?

Odpowiedź:

We współżyciu małżonków istotne jest, by było wyrazem miłości i by było otwarte na życie. To wskazanie podstawowe. I o ile druga jego część jest w zasadzie jasna, to już z interpretacją pierwszej mogą być problemy. Bo jak to przełożyć na konkretne "techniki" współżycia?

Na moje wyczucie małżonkowie we współżyciu powinni unikać wszystkiego, co trąci hołdowaniem różnorakim dewiacjom seksualnym. Mamy z nią do czynienia, kiedy jakaś "nienormalna" forma staje się jedyną albo dominująca formą współżycia. Używanie różnych gadżetów może być wcielaniem w życie fantazji rodem z pornografii czy hołdowaniem fetyszyzmowi. Z kolei dotykanie siebie samych na oczach współmałżonka - jakiemuś ekshibicjonizmowi. Trudno to uznać za wyraz miłości. Zwłaszcza jeśli stają się częstym elementem współżycia....

Bo współżycie seksualne to spotkanie z osobą. Nie obiektem seksualnym, nie gadżetem...

J.