Olek 16.09.2013 17:23

Szczęść Boże.

Zawsze odróżniałem czyny czy rzeczy, które niosą ze sobą zagrożenie duchowe od czynów, które są po prostu grzechem. Uznawałem, że nie są tożsame. Np granie w gry RPG, w których z założenia wcielamy się w fantastyczne postacie, które np praktykują magię w wyimaginowanych światach. Zdając sobie sprawę, że to jedynie gra, zabawa i jednocześnie będąc w pełni świadomym, że trzeba uważać by nie dać się ponieść i nie oddalić się od Boga uważałem, że grając nie popełniam grzechu. Konflikt się pojawił, kiedy zacząłem się zastanawiać nag hipnozą. Traktowałem ją jako zagrożenie duchowe. Umysł nie jest w pełni świadomy, przechodzi w jakieś inne, nie do końca zbadane stany, w których kto wie co się może czaić i kogo tam można spotkać. Trzeba uważać. Ale doczytałem, chyba na tym portalu, że hipnoza to zagrożenie duchowe i jednocześnie grzech. Czy poddanie się hipnozie, czy też autohipnozie to rzeczywiście grzech? I jeśli tak to jak to rozumieć i odnosić do innych zagrożeń duchowych. Czy świadome wystawianie się na zagrożenie duchowe (hipnoza, muzyka zespołów przemycających treści antyreligijne, gry rpg, itd) z założenia jest od razu grzechem?

Odpowiedź:

W wystawianiu się na niebezpieczeństwa duchowe trzeba zachować roztropność. Podobnie jak na pokusy do grzechu. Trzeba skalkulować czy istnieje i jak wielka jest potrzeba wystawienia się na to niebezpieczeństwo (pokusy, zagrożenia duchowego). Co innego gdy niewierny małżonek umawia się z swoją dawna kochanka w kawiarni, a co innego gdy spotyka ją w miejscu pracy. Trzeba ocenić jakie wielkie jest to zagrożenie uwzględniając różne uwarunkowania. Np. dla alkoholika wizyta w knajpie gdzie może się napić będzie wielkim zagrożeniem, dla kogoś kto jest abstynentem nie będzie żadnym....

W konkretnej, Twoje sytuacji... Dobrze że "panujesz" nad grami jasno rozgraniczając fikcje od rzeczywistości. Nad hipnozą zapanować nie potrafisz... Widzisz tę różnicę?

J.