Michał 28.12.2009 17:10

Od pewnego czasu zastanawia mnie pewna rzecz. Gdy ktoś pyta, czy palenie papierosów jest grzechem ciężkim czy lekkim, przeważnie ma na myśli nałogowe palenie. Palenie jako nałóg grzechem ciężkim wiadomo nie jest, gdyż jako nałóg zniewala człowieka i czyni jego postępowanie nie w pełni dobrowolnym. A żeby grzech mógł być ciężki, musi być popełniony w sposób wolny.
Ale jak należy ocenić postępowanie kogoś, kto dopiero zaczyna palić papierosy i jeszcze nie jest uzależniony (mowa cały czas o osobie pełnoletniej)? Skoro podejmuje działanie w sposób wolny i świadomy (wie, że to co robi jest złe), to o moralnej ocenie jego postępowania decyduje materia grzechu. Aby grzech był ciężki, musi być poważnym przewinieniem przeciw przykazaniom. Jak należy zatem oceniać palenie papierosów. Czy jest to materia grzechu ciężka czy lekka? Idąc tym tropem: czy ktoś „uczący się palić” popełnia grzech ciężki czy lekki?

Odpowiedź:

Zło palenia zasadza się na kilku sprawach:

1. Szkodzenie na zdrowiu
2. Utrudnianie życia innym
3. Okradanie rodziny przez zbyt wielkie wydatki na tytoń

Gdy w którejś z tych dziedzin dochodzi do wielkiego zła (np. palenie przez kogoś, komu z powodu miażdżycy grozi amputacja nogi), możemy mówić o ciężkiej materii grzechu. Ale prawdą jest, ze nałóg powoduje, że czyn jakim jest palenie, nie do końca zależy od palacza. Wtedy istotne jest, by coś z tym nałogiem robić. By starać się z niego wyrwać. Gdy człowiek nie robi nic, trudno powiedzieć, ze nie ponosi odpowiedzialności za swoje czyny...

Czy to, ze człowiek pali zanim stanie się nałogowcem, jest poważnym grzechem? Jeśli pali dwa-trzy papierosy w tygodniu, na pewno nie. Od takiego palenia do nałogu i realnego szkodzenia sobie na zdrowiu droga daleka. Ale na pewno, gdy ktoś pali za dużo, powinien uważać... I trudno mówić, że nie jest bez winy, gdy się do nałogu doprowadzi...

J.