Gość 18.10.2010 23:59

1. Proszę o pomoc we właściwym zinterpretowaniu słów św. Teresy Benedykty od Krzyża. Przytoczony poniżej fragment jest częścią tekstu znajdującego się na stronie: http://www.karmel.pl/lektorium/rekolekcje/baza.php?id=61

„Tajemnica niezgłębionej Bożej opatrzności, prowadzącej nas przez niespodziewane i niezrozumiane doświadczenia, intrygowała często świętą Teresę Benedyktę od Krzyża. W swoich przemyśleniach zapisze, że Bóg
"zna każdą duszę od wieków ze wszystkimi tajemnicami jej istoty i falowaniem jej życia. Dusze znajdują się w Jego mocy. Wie On, czy pozostawi je samym sobie i biegowi wypadków, czy pokieruje mocną ręką".”

Interesuje mnie zwłaszcza to ostatnie zdanie.
Skoro Bóg niektórych ludzi pozostawia samym sobie i biegowi wypadków, to czy można mówić o Bożej Miłości do każdego człowieka?

Na dodatek, jak wynika z wcześniejszego zdania, Bóg wie wszystko o człowieku, o jego życiu, o dokonywanych przez niego wyborach, na długo przed tym zanim ten się narodzi.
Skoro tak jest, to Bóg jeszcze przed przyjściem na świat tych ludzi wiedział już, że pozostawi ich samym sobie.

Czym oni sobie na takie pozostawienie zasłużyli?


2. W tym samym tekście znajdują się też inne słowa, których nie do końca rozumiem. Oto ten fragment:
„Jaki zatem jest cel dopuszczania przez Bożą opatrzność w twoim życiu doświadczeń karcenia?
Wszystko, co Ojciec stworzył, ma sobie właściwą dobroć i doskonałość, ale nie wyszło z Jego rąk całkowicie wykończone. Stwarzając, chciał tego, by Jego stworzenie było stworzeniem w drodze. Zmierza ono do ostatecznej doskonałości, którą ma dopiero posiąść, i do której jest przeznaczone. Twoje życie jest również doświadczeniem bycia w drodze, a więc siłą rzeczy bycia uczestnikiem przeróżnych doświadczeń, poprzez które Ojciec przygotowuje cię do stanu doskonałości. Nie postawiono przed człowiekiem innej perspektywy wzrastania.”
Mam na myśli szczególnie słowa o Bożym stworzeniu, które „(…)nie wyszło z Jego rąk całkowicie wykończone. Stwarzając, chciał tego, by Jego stworzenie było stworzeniem w drodze.”

Co to znaczy, że Bóg całkowicie nie dokończył swojego stworzenia?

Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź.

Odpowiedź:

1. Proszę pamiętać o słowach Jezusa: komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie. Oczywistym jest, że komu dano mniej, od tego i mniej będzie się wymagało. Bóg naprawdę jest sędzią sprawiedliwym. I wie ile każdemu dał i co z tym człowiek zrobił. W przypowieści o talentach gospodarz nie ma przecież pretensji, ze ten, który miał trzy talenty zarobił tylko kolejne trzy (w porównaniu z pięcioma zarobionymi przez tego, który miał pięć). Ma pretensje do tego, który otrzymał jeden talent i nic nie zrobił, by go pomnożyć. 

Proszę zwrócić uwagę, że w tej przypowieści na pierwszy plan nie wysuwa się to, ile kto otrzymał. Ma to znaczenie tylko o tyle, że ten, który najmniej otrzymał, miał najmniej do roboty.  A mimo to nie zrobił nic. Tak też jest ze wszystkim, co od Boga otrzymujemy. Chodzi o pomnożenie tego, co otrzymaliśmy, Nie o to, by ci najmniej obdarowani dorównali najlepszym...

2. Bóg chce, żebyśmy żyli wiecznie, a mimo to uczynił nas śmiertelnymi. Przynajmniej takimi jesteśmy po grzechu pierworodnym. To pokazuje owe niedokończenie stworzenia. Mamy do bycia nieśmiertelnymi dorosnąć. Podobnie jak do wielu innych spraw. Choćby do miłości. 

Wbrew temu co się czasem mówi maleńkie dziecko jest wielkim egoistą. Bo ciągle rodziców potrzebuje. Trochę większe też często jeszcze się nimi wysługuje. Ale nie może takim pozostać na zawsze. Musi samo kiedyś zacząć służyć innym. To tylko jeden z elementów tego wzrastania, ale chyba dobrze ilustruje w czym rzecz...

J.

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg