Kamila 21.03.2010 18:32

Szczęść Boże
Mam pytanie , odnośnie sakramentu małrzeństa.
Jestem osoba wierzącą , praktykującą. 3lata temu poznałam mężczyznę z którym postanowiłam spędzić reszte życia. Po zareczynach podjęliśmy decyzję o kupnie mieszkania. W ramach tego też podjęlismy decyzje o ślubie. Ponieważ na ślub kościelny czeka sie ok.3mc. postanowilismy , że weźmiemy najpierw ślub cywilny , a później zajmiemy sie ślubem kościelnym i zalatwianiem wszystkich formalności. Niestety po ślubie cywilnym okazało się zupełnie inczej, mój juz wówczas maż stwierdził , ze nic mi nie mówił na temat ślubu kościelnego (co jest nieprawdą) bo on jest niewierzący.

(...)

Poza tym mąź mój jest jedynakiem i matka nie odcięła pępowiny jeszcze od niego , wiecznie sie wtrąca do naszego życia i naszych decyzji nic do niej nie dociera. nadodatek ma większy wpływ na mojego męża niż ja. Czuje sie odrzucona , ale wierzę , że Bóg mi pomoże to wytrzymać , tylko mam pytanie , czy wziąść ślub kościelny czy nie? jak tak to gdzie ? i czy jest taka mozliwośc bez bierzmowania uzyskania takiego ślubu?
Bardzo bym chciała przyjmować wszystkie sakramenty ,a teraz nie mogę.
Błagam prosze mi powiedzieć co mam zrobić.

P.S
Nie wiem też jak mam wpłynac na męża co do pracy

(...)
Nie wiem jak dotrzeć do niego.??prosze o jakieś podpowiedzi.

Bóg zapłać

Odpowiedź:

Decyzję, czy wziąć ślub kościelny czy nie musi Pani podjąć sama. Trudno w takich sprawach radzić.

Gdzie? Takie sprawy załatwia się w parafii miejsca Państwa zamieszkania.

Możliwe jest uzyskanie zgody na małżeństwo katoliczki z osobą niewierzącą. Ale... Czy nie jest to tak, ze Pani mąż w gruncie rzeczy jest wierzący, tylko boi się załatwiania wszystkich spraw, bo nie był bierzmowany? Bo przecież nawet chodzi z Panią czasem do kościoła. Bierzmowanie może przyjąć jako dorosły. Tu też o szczegóły trzeba zapytać w swojej parafii...

Jak wpłynąć na męża w pracy... To wszystko co Pani o mężu w długim, tutaj skróconym przez odpowiadającego wywodzie napisała, nasuwa myśl, że może on mieć kłopoty z odgrywaniem swojej roli mężczyzny. Najpierw ten strach przed ślubem kościelnym... Jakby się bał, że będzie musiał coś z młodości ponaprawiać. Potem świadomość, że Pani jest z niego niezadowolona, że nie dba o dom jak należy, ze nawet pieniędzy mniej do domu przynosi niż Pani... Bo widzi Pani... Tak to jest z tym równouprawnieniem. Niby ma być, ale jak facet zarabia mniej od żony zawsze będzie traktowany gorzej. Kobieta może nie pracować. Wtedy się mówi, ze zajmuje się domem. Kobieta może mniej zarabiać. Wiadomo, o to ma dbać mąż. Ale kiedy jest odwrotnie, mężczyzna najczęściej jest traktowany jak nieudacznik. Pani wyciągając ten argument przeciwko niemu właśnie to robi. Podobnie, jeśli podważa Pani jego umiejętności jako pracownika... Czy zdaje Pani sobie sprawę, jak on się może z tym wszystkim czuć? Jeśli jeszcze zacznie na niego Pani wpływać pouczeniami, groźbami, to już będzie kompletna katastrofa...

Jeśli naprawdę chce Pani, żeby było dobrze, to niech mu Pani pomoże odzyskać wiarę w siebie. Chwalenie - gdy jest za co, choćby za drobiazg - pomoże... Zaufanie, ze coś robi dobrze, też...

J.