23l 21.03.2010 00:29

1) Mam pytania odnośnie modlitwy. Były podobne pytania ale ja to np. przed posiłkiem to się nie modlę, u mnie w rodzinie to wspólnie modlimy się tylko w Wigilię. Modlitwę poranną i wieczorną to też zaniedbywałam a nawet wcale już się nie modliłam- z różnych powodów. Od jakiegoś czasu to się zmieniło i teraz nie mogę "zapomnieć" ale niestety wstydzę się modlić przy kimś, nawet zdarzało mi się wstać od modlitwy, mam żal zawsze do siebie, nie wiem czy powinnam się z tego spowiadać? Nie umiałam się nawet przyznać pytana, że idę na Mszę w tygodniu chociaż przecież wszyscy jesteśmy wierzący- ale to już nadrobiłam:)A wogóle to grzechem jest nie przeżegnanie się przy kościele, czy nie modlenie się przed posiłkiem?
Jak to wogóle jest ze wsydzeniem i zparciem się swojej wiary?

2) Przez ostatnie lata to dużo rzeczy zaniedbałam i teraz starałam się to nadrobić np. miałam problem(dalej mam) z określeniem ciężaru grzechu, głównie materii. Teraz na wiele rzeczy inaczej patrzę.
Czy powinnam wracać do tego co mi się przypomni?

3) Czy grzechem jest jeśli nie dotrzyma się obietnicy złożonej Panu Bogu?-to nie była jakaś ważna sprawa, może jedynie dla mnie. I czy klamstwo co do terminu odbycia praktyki w celu otrzymania dofinansowania jest grzechem ciężkim?(gdybym wcześniej wiedziała,że konieczny będzie inny termin to bym odbyła ją później).

4) I jeszcze jedno pytanie. Czy rzeczywiście jeśli nie umie sie określić czy dany grzech jest ciężki to można przystępować do Komunii Św. chociaż byłaby możliwość spowiedzi?

Dziękuję z góry za odpowiedzi, trochę się tego uzbierało:)

Odpowiedź:

1. Wstydzić się i zapierać się wiary to dwie różne sprawy. Obie nie są godne pochwały. Wstyd to raczej pierwszy odruch, jakaś niechęć przed pokazywaniem się. Czasem skądinąd jest to postawa słuszna. Nie chodzi przecież o robienie wszystkiego na pokaz.
Zaparcie się wiary ma miejsce wtedy, gdy do wiary już koniecznie trzeba by się przyznać. Np. wtedy gdy jesteśmy o nią pytani wprost, gdy koniecznie trzeba by dać jej świadectwo - np. w obliczu prześladowania.

Takie normalne wstydzenie się wiary raczej grzechem ciężkim nie jest - ukrywanie modlitwy, wstawanie od niej, gdy ktoś wchodzi. Ale zawsze można o tym powiedzieć na spowiedzi. Tego już naprawdę wstydzić się nie trzeba.

Nie ma obowiązku żegnać się przed każdym kościołem. To jest dobry zwyczaj, który należy kultywować. Byle z rozsądkiem. No bo idąc starówką w Krakowie czy Warszawie trzeba by się żegnać na okrągło. Zwłaszcza gdyby uwzględniać jeszcze kościoły stojące ciut dalej...

2. O tę kwestię musisz spytać spowiednika. Odpowiadającemu trudno wyrokować gdy nie wie, co Ci się przypomina.

3. Obietnice składane Bogu powinny być dotrzymane. Zresztą obietnice składane człowiekowi też. W konkretnej sytuacji o możliwość zwolnienia z takiej obietnicy najlepiej pytać spowiednika. Zwłaszcza chodzi o obietnice złożone nierozważnie, których trudno dotrzymać. Do obietnicy poprawy zawsze oczywiście należy wracać :) To znaczy stale czynić wysiłki w celu poprawienia się.

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ

4. Zasada ogólna głosi: w wątpliwości nie należy działać. Czyli należy zaniechać pójścia do komunii. Dotyczy to grzechów popełnionych od ostatniej spowiedzi no i czynów, które dopiero planujemy wykonać. Twój przypadek jest inny: ty rozmyślasz o grzechach popełnionych dawniej, po popełnieniu których już się spowiadałaś, ale te jakoś Ci umknęły. Otóż trzeba mocno podkreślić: tamte dawne spowiedzi były ważne, o ile niczego ważnego celowo nie taiłaś. Do spraw dawnych możesz wracać, ale gdy pojawiają się wątpliwości czy dany czyn był grzechem ciężkim czy lekkim, nie musisz, nawet nie powinnaś, przestawać przystępować do Komunii. Bo - jak napisano wcześniej - otrzymałaś rozgrzeszenie. Ważne. O tych sprawach powiesz przy kolejnej spowiedzi...

Ważne dopowiedzenie: jeśli spowiednik uzna, że nie powinnaś już grzebać w przeszłości, koniecznie go posłuchaj. On w takim razie, jako kapłan działający w imieniu samego Boga, bierze sprawę na siebie. Podobnie jeśli powie Ci, że Ty, konkretnie Ty, możesz wątpliwości interpretować na swoją korzyść. Ta zasada, przeciwna wspomnianej na początku zasadzie ogólnej obowiązuje ludzi o skrupulatnym sumieniu...

J.