Mąż40 06.03.2006 17:48

Zostałem postawiony niedawno w następującej sytuacji, podczas wizyty u teściów, staliśmy z żoną przed domem, z domu wyszedł brat mojej żony i poprosił ją na stronę kilkanaście metrów ode mnie i rozmawiali o pewnej sprawie. Nie wiem dlaczego, ale poczułem się w tym czasie jak sparaliżowany psychicznie. Czy takie zachowanie (chodzi mi o żonę i jej brata) jest w rodzinach katolickich dopuszczalne? Nie wiem, jak to ocenić, proszę o radę. Jak to się ma do uczciwości małżeńskiej lub kwestii godności małżenstwa?

Odpowiedź:

O co właściwie Panu chodzi? Co złego widzi Pan w rozmowie siostry z bratem? Że ma przed Panem tajemnice? Może brat miał sprawę konkretnie do niej i nie chciał Pana w to mieszać? Małżeństwo to przecież nie jakaś totalitarna instytucja, w której wszystko trzeba mówić. Jeśli ktoś powierza mi coś w sekrecie, nie powinienem o tym informować żony...

J.