Aga 30.08.2003 10:07

Hej! Czytam te odpowiedzi i pytania od dawna, wiele mi to dalo, szczegolnie ze zaczelam studia teologiczne:-) To la mnie bardzo cekawe, jakie pytania ludzie zadjaa, co jest dla nih wazne.
mam powazny problem - z waszych odpowiezidowiedzialam sieo czyms, co by mi nigdy do glowy nie przyszlo i czego sumienie mnie ani mojemu Mezowi nigdy nie wyrzucalo. Chozi o sprawe "niewykluczania mozliwosci poczecia" w kontekscie naszych piezczot. Zawsze staralismy sie zyc zgodnie z prawem Bozym, udalo sie nam zachowac czystosc przez 6 lat narzeczenstwa, mimo iz wiele nas to kosztuje, stosujemy NPR 9prawie nie mozemy wspolzy, bo mam bardzo dlugie cykle, owulacja przychodzi czsto po ponad 40 dniach, a pzed owulacja nie chcemy ryzykowac - mamy przeciskazania lekrskie bardzo powazne przd posiadaniem dzieci w najblizszym czasie). Zawsze (po slubie) okazywalismy sobe milosc na rozne spooby, roznymi pieszczotami, takze np. calujac i pieszczac cale cialo malzonka, to dlanas sposob okzywania milosci, a nie tylko |podniecanie sie wzajemnie". Jestem w szoku, ze to zle - skoro nie planujemy pelnego stosunku w tym czasie... Nawet ne wyobrazam sobie, jak mam to powidziec Mezowi - czy powinnam niepokoic jego sumienie?
Prosze, poleccie mi cos powaznego na ten temat do pzeczytania. Dzieki! Agatka

Odpowiedź:

Z podręcznika teologii moralnej A. Kokoszki:

Zachowania seksualne dozwolone w małżeństwie

Co jest dozwolone w małżeństwie oprócz aktu małżeńskiego? Wszystko to, co wzmacnia miłość!
Nie są zatem grzechem:
- Wszystkie myśli o wspólnym życiu małżeńskim, pragnienia przeżyć seksualnych, wyobrażenia życia seksualnego małżeńskiego, o ile nie wywołują orgazmu.
- Wzajemne pieszczoty, chciażby bardzo podniecające, dające dużą przyjemność seksualną, byle nie wywoływały orgazmu poza stosunkiem małżeńskim. Gdyby przypadkowo nastąpił orgazm niezamierzony - grzechu nie będzie. W przyszłości należy zachować większą ostrożność.
- Nawet zapoczątkowane zespolenie cielesne i zaniechane, o ile nie prowadziło do wywołania orgazmu u mężczyzny i kobiety nie jest grzechem.
Czyny godziwe z racji aktu małżeńskiego
l) Cokolwiek do stosunku prowadzi i cokolwiek stosunek kończy, chciażby to były czyny bardzo nieskromne, nie są żadnym grzechem. Każdy sposób współżycia jest dozwolony (pozycje), byle akt małżeński w naturalnym swoim przebiegu pozytywnie nie wykluczał zapłodnienia.
Akt małżeński, wykluczający w swoim przebiegu zapłodnienie, sam jest grzeszny, podobnie jak wszystko, cokolwiek do niego przygotowuje i co go kończy. Ma tu miejsce jeden grzech - bo jest to jedna czynność moralna.
2) Gdyby w akcie kobieta nie przeżywała orgazmu, może pozwolić, aby ją mąż zaspokoił po akcie w jakikolwiek sposób - nie popełnia wówczas żadnego grzechu. Kobieta ma prawo do orgazmu. Występuje on zazwyczaj później niż u mężczyzny. Gdyby nastąpił nawet przed samym stosunkiem, w bezpośredniej z nim łączności -także grzechu nie ma. Gdyby mąż w ogóle żony nie zaspokoił, wówczas żona może sama doprowadzić się do orgazmu w moralnej łączności z aktem małżeńskim. Grzechu nie będzie.
Orgazm u kobiety nie jest potrzebny do zapłodnienia, ale ułatwia zapłodnienie i należy do natury stosunku. Kobieta ma do niego prawo. Jest to naturalna nagroda za podjęcie trudu zrodzenia i wychowania dziecka. Dlatego kobieta ma prawo do przeżycia rozkoszy w akcie małżeńskim. Ponadto, z punktu widzenia medycznego, jest on kobiecie bardzo potrzebny. Podniecenie wywołane a nie zaspokojone wpływa ujemnie na system nerwowy. Ten stan może rodzić komplikacje zdrowotne, nawet jeszcze w okresie przekwitania u kobiety.
Orgazm u mężczyzny jest dozwolony jedynie w akcie małżeńskim. Bo tylko takie przeżycie orgazmu nie wyklucza zapłodnienia. Poza aktem małżeńskim mężczyzna nie możne szukać zaspokojenia seksualnego.
3) Mąż powinien się troszczyć, by żona przeżywała orgazm. Małżeństwo jest wspólnotą miłości i życia. Miłość seksualną nie tylko się otrzymuje (bierze), ale też się ją daje współmałżonkowi. Mąż winien się zainteresować tą sprawą, gdyż często" z tego powodu powstają konflikty a nawet zdrady małżeńskie.
Żona winna męża poinformować, że nie przeżywa rozkoszy. Gdy mąż nie potrafi albo nie chce temu zaradzić, o fakcie samozaspakaja-nia się żony mąż nie powinien wiedzieć z racji psychologicznych. Mogłoby to mieć negatywny wpływ na wzajemną miłość i duchową więź małżonków.”

(A. Kokoszka, Moralność życia małżeńskiego. Sakramentologia moralna cz. III, Tarnów 1999, s. 136-137).

J.