Andrzej 06.06.2003 19:31

Szczęść Boże !
Jestem osobą rozwiedzioną, a od 30 lat żyję w związku niesakramentalnym. Powrót do poprzedniego związku jet niemożliwy z kilku b. ważkich powodów (m.in. dzieci). Chcieliśmy z obecną "żoną' zaistnieć jako tzw. "białe małżeństwo". Obydwoje od lat jasteśmy aktywnymi członkami Neokatechumenatu i bardzo cierpimy z powodu niemożności przystępowania do sakramentu Kom.Św. Ponieważ u spowiedzi Św. nie byłem już ponad 40 lat, chciałbym /chcielibyśmy/ wcześniej odbyć pogłębione rekolekcje przygotowawcze do takiej spowiedzi. Proszę poradzić mi, gdzie można odbyć takie rekolekcje, lub gdzie można dowiedzieć się coś więcej na ten temat ?
Pozdrawiam serdecznie - Andrzej

Odpowiedź:

Wydaje się nam, że samo trwanie we wspólnocie neokatechumenalnej jest dość dobrym przygotowaniem do odbycia takiej spowiedzi. Można jednak odwiedzić stronę:
http://www.salwatorianie.pl/spowiedz/ gdzie znaleźć można wiele cenny wskazówek dotyczących spowiedzi i spowiadania się...

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać