Gość 25.03.2025 16:48
Szczęść Boże,
Jakże popularny jest obraz radosnej i szczęśliwej wiary, która propagowana była m.i.n przez św. Franciszka...Radość z odkrywania i obserwowania Bożego Dzieła, pogodne i szczęśliwe życie w zgodzie z naturą...
Osobiście obraz ten bardzo mi się podoba, ale...Sęk w tym, że w Ewangelii łatwiej znaleźć propagowanie smutnej wiary...
„Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.” (Z Ewangelii Łukaszowej)
I najgorsze jest to, że NIC nie wskazuje tutaj na to, że jest to przenośnia czy metafora. Oczywiście można to interpretować, że chodzi tu o śmianie się z innych, obojętność na niedolę ludzi itd. Itd. Ale CO na to wskazuje? Co konkretnie skłania ku takiej interpretacji, a nie dosłownej? Chyba nic...Według mnie, jest to najwygodniejsza nadinterpretacja. Bo nikt nie chce chodzić smutny, więc trzeba coś wymyśleć żeby wcale nie chodziło tu o potępienie radości.
W innych fragmentach Ewangelii łatwo rozróżnia się metafory od dosłowności. Chociażby mowa Jezusa o ucięciu grzesznej ręki, wyłupaniu grzesznego oka itp. Jest to jawna hiperbola, czyli metafora. Ale w tym przypadku nie brzmi to ANI TROCHĘ jak przenośnia...Gdyby Jezus wypowiedział te słowa np. Po zobaczeniu bogacza śmiejącego się z biedaka, to byłby już kontekst pozwalający zinterpretować te słowa jako „biada dla wyśmiewających się z innych”. Ale nie, Jezus wypowiedział je podczas Kazania na Górze wraz z innymi naukami o tym jak żyć.
Jezus ewidentnie mówi „biada wam, którzy się śmiejecie”. Nie sprecyzował „którzy śmiejecie się z innych”. A skoro nie sprecyzował, to chyba chciał by zrozumiano Go dosłownie?
Mam zatem dwa pytania:
1. Jeśli rzeczywiście jest to metafora, to co konkretnie na to wskazuje?
Dlaczego interpretacja dosłowna nie pasuje?
2. Czy Jezus mówił kiedykolwiek o radosnej i szczęśliwej - a nie smutnej
- wierze?
Byłbym wdzięczny za odpowiedź,
Pozdrawiam.
Kontekst wskazuje, że Jezusowi chodzi o ludzi, którzy mają się dobrze nie licząc się z innymi. Jak owemu bogaczowi, którego nie interesował los Łazarza. Parę wieków temu powiedzielibyśmy o bogatych panach bezwzględnie wykorzystujących swoich chłopów. Półtorej wieku temu o kapitalistach - krwiopijcach (nie wszyscy tacy przecież byli!) . Dziś... Nie wiem: o nieprzytomnie bogatych finansistach, którym ciągle mało i ciągle chcą się bogacić, nawet za cenę krzywdy biednych? Może tak.
Nie chodzi o wszystkich zadowolonych z życia. Ot, spójrzmy na błogosławieństwa: czy człowiek cichy musi być nieszczęśliwy? Czy nieszczęśliwy musi być wprowadzający pokój? Albo miłosierny? Niekoniecznie, prawda? Nie chodzi więc o to, że człowiek nie może się śmiać, cieszyć życiem. Chodzi o to co jest źródłem tego jego zadowolenia. Czy zadowolenie się tym, co się ma, nadzieja na życie wieczne i temu podobne czy to, że ma się władzę, znaczenie, pieniądze; że się jest ponad innymi i daje im się to odczuć...
J.