Marta 02.05.2010 16:50

Mam 15 lat. Uczę się raczej nie najgorzej (mam średnią ok. 4.3). Dużo się udzielam w kościele. Moi rodzice często zabraniają mi pójść do kościoła kiedy dostanę jakąś gorszą ocenę. Czy mają prawo dawać mi taką karę?

Odpowiedź:

Może i mają, ale zdaniem odpowiadającego nie jest to roztropne. Dlaczego?

Sensem wychowania i samochychowania jest osiągnięcie jakiejś dojrzałości. Zakazy wyjścia z domu (ale już nie pójścia na niedzielną Mszę) miałby sens, gdybyś miała bardzo złe oceny. Bo to grozi zostaniem na drugi rok w tej samej klasie. To nie tragedia, ale dość mocno miesza człowiekowi szyki. Ty masz dobre oceny. Czy będziesz miała średnią 3,8, czy 4,0, czy 4,3 albo i 5,1 nie ma większego znaczenia. Dorośli czasem mówią, ze lepsze oceny to możliwość pójścia do lepszej szkoły, a w konsekwencji na lepsze studia.

To dość pokrętne tłumaczenie. Bo co znaczy lepsza szkoła? W tzw dobrych szkołach są zdolniejsi uczniowie, ale niekoniecznie lepsi nauczyciele. Nie jest sztuką przygotować do matury kogoś z samymi piątkami. Ale przygotować do matury kogoś, kto przyszedł do szkoły ze średnią 2,1, to naprawde coś. Nota bene w tych "gorszych szkołach" mnóstwo jest uczniów, z którymi ci podobno świetni nauczyciele z innych szkół nie dali sobie rady. Postawili im jedynkę, a dyrekcja tych uczniów się się pozbyła bajdurząc o wysokim poziomie. Czasem nawet stosując swoisty szantaż: dostaniesz promocję, jeśli weźmiesz papiery ze szkoły. Jaki lepszy nauczyciel, jaka lepsza szkoła, skoro zdolnego ucznia (a tylko takich przyjmują) nie byli w stanie utrzymac w tej szkole? Tymczasem kiedy ida do tych niby gorszych szkół dochodza do matury i ją zdają. Czasem zupełnie nieźle. Bo kłopoty w nauce często spowodowane są atmosferą w domu, w klasie itd... Jak to mija, wszystko wraca do normy. Ale w tzw. dobrych szkołach udają, ze tego nie wiedzą...

Kolejna sprawa to próba odpowiedzi na pytanie, czy skończenie studiów na renomowanej uczelni gwarantuje lepsza, lepiej płatna pracę? Przepraszam, pracodawca na dyplom patrzy tylko parę sekund. Potem patrzy na prawdziwe umiejętności i - co nie bez znaczenia - na to, jaką przyszły pracownik ma osobowość. Nikt nie chce kłopotów w pracy z nadętym bubkiem, który może i sporo wie, ale pracować albo pracować w zespole nie potrafi...

Z tej perspektywy to, że udzielasz się w kosciele, ma kapitalne znaczenie. Tam uczysz się operatywności, życia z innymi. tego niejedna szkoła nie daje... Niestety, rodzice często tego nie widzą. A szkoda...

Wniosek? Słuchaj rodziców, bądź im posłuszna. Ale nie zapominaj, że szkoła to nie całe życie.

J.