05.07.2005 17:33

Jeśli ofiaruję jakies drobne wyrzeczenie dla czyjegos dobra, np. w intencji czyjegos nawrócenia to będzie dobro. Jeśli ofiaruję kolejne wyrzeczenie za kogos innego - dobro będzie jeszcze większe. Ludzi na świecie jest mnóśtwo, i mnóstwo grzeszników (bo przeciez nie ma ludzi bez grzechu) za których dobrze byłoby ofiarowac jakies wyrzeczenie. Ale gdzie są granice poświęcania się, ofiarowywania za innych? Przecież Bóg chyba nie chce bym odmówiła sobie wszystkiego by ofiarowac to za innych, w ten sposób mogę dojśc do tego że przestanę spac by to za kogos ofiarowac, przestanę jesc i ten post równiez za kogos ofiaruję. Brzmi to pewnie przesadnie - ale ja piszę zupełnie poważnie. Nie wiem po prostu gdzie jest granica poświęcenia dla innych. Miłośc nie ma granic - ale ma to byc miłośc az do wyniszczenia siebie? Ja az tak nie potrafię...

Odpowiedź:

Granicę wyznaczasz Ty sama. Możesz pójść drogą matki, albo Matki Teresy z Kalkuty. Byle nie wyznaczyć jej tak, żeby miłości bliźniego wcale nie było...

J.