Gość 03.12.2011 16:12

Ewangleia Marka 3,31-35
"Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. A tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie. Odpowiedział im: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest mi bratem, siostrą i matką."

Ewangelia Łukasza 11,27-28
"Gdy On to mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś. Lecz On rzekł: Tak, błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i go przestrzegają."

Jak mam rozumieć te fragmenty. Dokładnie chodzi mi o kwestię Maryi. Rozmawiałam z pewnymi ludźmi i oni używają tych fragmentów jako argumentów za tym że Katolicy nie powinni wierzyć w Maryję.
Z góry dziękuję za odpowiedź.

Odpowiedź:

W obu chodzi o to, że w realiach królestwa Bożego nie znajomości, nie pokrewieństwo jest najważniejsze, ale słuchanie Boga. A Maryja słuchała Boga. Wystarczy wspomnieć scenę zwiastowania. A i stojąc pod krzyżem nie wydaje się, by próbowała coś robić przecie Niemu. Także po zmartwychwstaniu była jedną z tych, którzy budowali Kościół (Dz 1,14). Oczywiście źle by było, gdyby ktoś czcił Maryję jako Boga, ale my czcimy ją jako świętego człowieka, jako pokorną służebnice Pańską, jako wzór dla wszystkich wierzących...

J.