szukająca 04.01.2004 22:43

Polskie prawo zapewnia kobiecie przy zawieraniu małzeństwa mozliwośc pozostawienia sobie tylko swojego panieńskiego nazwiska. Ja z tego prawa skorzystałam. Lecz teraz po paru latach zastanawiam się czy postąpiłam właściwie. Np. jezeli gdzies wyjeżdzamy na wakacje i musimy się gdzieś zameldować, czy muszę mówić ze jesteśmy małżeństwem, czy widok samej obrączki nie wystarczy? ( w starych dowodach nie mamy pieczątki stwierdzającej małzeństwo a w nowych dowodach prawdopodobnie takiej rubryki nie ma.) Czy jeżeli nie poinformuję o tym fakcie np. pani w recepcji, będę winna grzechu zgorszenia?

Odpowiedź:

Niczego nie musi pani mówić, bo są państwo małżeństwem, a taka sytuacja (pozostawienie sobie panieńskiego nazwiska) zdarza się dość często i nie powinna nikogo gorszyć. Ostatecznie recepcjonista nie wie, czy jesteście małżeństwem, czy nie (choć zapewne dość łatwo odróżnia małżeństwo od pary kochanków). Natomiast kiedy mieszkają ze sobą osoby o których wiadomo, że małżeństwem nie są, to istnieje rzeczywisty powód do owego zgorszenia...

Zresztą może się zdarzyć, że dwoje ludzi nie będących małżeństwem zamówiło wspólny pokój hotelu, bo tak im było wygodniej i taniej (lub mieli inny ważny powód). Ich wspólne przebywanie ma jednak charakter czasowy, nie stwarza pozorów bycia parą... Oczywiście sami powinni ocenić, czy zaistniała sytuacja nie będzie dla nich okazją do złego...

Już zupełnie na marginesie: jeśli nawet nie macie pieczątki o zawarciu małżeństwa (?!?), to w starych dowodach osobistych znajduje się rubryka dotycząca zameldowania... Chyba że i tego nie zmieniliście...

J.