Jerzy Bellot 08.06.2003 07:46

Od 78 roku mieszkałem we Francji, Belgii i Holandii.Ostatnie 10 m-cy jestem w Polsce.(firma moja weszła na polski rynek).Zastanawia mnie
dlaczego podejście kościoła katolickiego w Polsce do spraw antykoncepcji dość różni się od podejścia do tych spraw w kościele zachodnim? Tam duchowieństwo wyrażnie podzieliło się na 2 obozy.Są publiczne polemiki i dyskusje na ten temat.Wraca się do genezy powstania encykliki Pawła VI Humanae vitae i o jej rozbieżnościach w ocenie ekspertów (jako pozytywna) i stanowisku Urzędu Nauczycielskiemu(negatywna).Zaczynam tego nie rozumieć: albo kościół zachodni jest już na skraju upadku moralnego, albo polski jest bardzo rtodyksyjny( że użyję takiego sformuowania). Tam przede wszystkim kładzie się nacisk na miłość bliżniego, a trochę na seksualność człowieka przymyka się oko. W mojej starej ojczyżnie zauważyłem relację odwrotną. Przypuszczam że chcemy wykazać się tym, że papieżem jest Polak. dlatego poważniej podchodzimy do wielu spraw. Czuję się trochę tym zdezorientowany.Zawsze myślałem, że jedna wiara musi być wszędzie jednakowa. Co mam o tym myśleć?

Odpowiedź:

Jeśli Kościół w Polsce jest rzeczywiście bardziej ortodoksyjny, to należy go za to chwalić, nie ganić. Wstydzić się raczej należy sytuacji, w której ktoś mieniący się katolikiem swą opinię stawia ponad opinię Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. I fakt, że Polak jest papieżem nie ma tu większego znaczenia .Cała dyskusja prowadzona przez niektórych służy chyba tylko temu, by wiążąca opinię Kościoła przedstawić jako hipotezę. A przecież opinia wyrażona w Humanae vitae znalazła potwierdzenie w następnych dokumentach Kościoła. Nie jest to więc jednorazowa deklaracja... Cóż, pycha ciągle stanowi korzeń wszelkiego zła...

Kiedy nie wiadomo o co chodzi, chodzi zazwyczaj o pieniądze. W dobie tak wielkiej troski o ekologię ośmieszanie naturalnych metod planowania rodziny brzmi nieco dziwnie. Wydaje się raczej, że cała dyskusja o środkach antykoncepcyjnych jest bardzo na rękę producentom tych środków. To przecież wielki przemysł. A fakt, że antykoncepcyjne gadżety stały się dla niektórych symbolem wolności musi budzić politowanie. Cóż, reklama dźwignią handlu. Wiedzą to twórcy reklam chętnie odwołujący się do naszych kompleksów (kiedy np. w niektórych reklamach piwo staje się symbolem przyjaźni albo męskiej solidarności, a używanie takich a nie innych środków kosmetycznych symbolem wyzwolenia kobiet spod męskiej dominacji)...

Miłość bliźniego, o której niektórzy tak wiele mówią, może mieć różne oblicza. W imię tej miłości można czasem człowieka skrzywdzić. Na przykład wtedy, gdy niczego się od niego nie wymaga i wszystko robi za niego. Kto kocha, ten stawia wymagania. Unikanie zła jest ciągle ważnym (choć nie jedynym) wyrazem miłości... Ale szczerze mówiąc odpowiadający wcale nie widzi tego, by o środkach antykoncepcyjnych mówiono i pisano więcej, niż o miłości bliźniego. tak jest na kazaniach, tak jest też w programie katechezy. No, może wyjątek w tym względzie stanowi niniejszy dział... :)))
A tak już na marginesie... Wielu zapomina o grzechach zaniedbania. My w Polsce też. Jednak w wielu krajach zachodu istnieje obowiązek świadczenia w piętek dzieł miłosierdzia. Wprowadzono to zamiast – podobno staroświeckiego – zwyczaju powstrzymania się od pokarmów mięsnych. Ciekawe jak wielu ludzi o tym w piątki pamięta... Z własnego doświadczenia odpowiadający wie, że czasem nie ma specjalnej okazji ku czynieniu dobra. Pozostaje modlitwa za żywych i zmarłych. Czy rzeczywiście ludzie o tym pamiętają?

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać