EWA 08.10.2010 15:49

Witam Ojca serdecznie.

Jestem w związku małżeński od 3 lat. Nie mamy jeszcze dzieci, ponieważ nie czujemy się jeszcze na to gotowi.
Przez pierwsze pół roku małżeństwa stosowałam naturalną metodę planowania rodziny. Jednak mąż nie był do niej przekonany, bo nie mógł zaspokajać swoich potrzeb wtedy kiedy tego potrzebował. W sumie bez większego zastanowienia , uległam mężowi i zaczęliśmy stosować prezerwatywy. Wiem że jest to grzech ciężki, z perspektywy 3 minionych lat, uświadamiam sobie jak mogłam być tak daleko Boga ( do spowiedzi uczęszczaliśmy tylko 3-4 razy w roku), muszę coś zmienić w swoim życiu.
W tym roku byłam z siostra i rodzicami 2 razy w Licheniu, to tam sobie uświadomiłam , że muszę coś zrobić ze swoim małżeństwem, aby nie trać w grzechu ciężkim. Również uwielbiam czytać książki o Ojcu PIO.
Przez 9 dni odmawiałam nowennę do Ojca Stanisława Papczyńskiego , był to piękny czas bo codziennie uczęszczałam na mszę świętą i przyjmowałam komunię świętą. Mąż wiedział, że w tym czasie nie ma na co liczyć. Zaznaczę iż dla mnie jest bardzo ważne przyjmowanie Pana Jezusa w komunii , jest to wielka radość.
Kiedy minęły te 9 dni mojej nowenny, mąż pragnął zbliżenia. Jednak ja pragnęłam jak najdłużej utrzymać stan łaski uświęcającej, no i wtedy zaczęły się narzekania i krzyki męża, że już całkiem mi odbiło i zwariowałam na punkcie kościoła. Po prostu kiedy przychodził czas wieczornej modlitwy , czułam że coś w niego wstępuje,że chce mi przeszkodzić w modlitwie.
I znowu uległam mężowi, uprawiając seks z zabezpieczeniem.
Jednak kiedy było już po wszystkim poczułam się tak źle duchowo, że jestem taka brudna w sercu jak mogłam znowu ulec grzechowi.
Proszę o pomoc ,kiedy rozmawiałam z mężem o powrocie do metod naturalnych, on nie chce o nich słyszeć. Zaraz się denerwuje i mówi że zgłupiałam i mogłam zostać zakonnicą. Jednak ja nie chcę żyć w grzechu ciężkim, czuję że wtedy nie mam tej radości życia, że oddalam się od Boga.
Czy jest to grzechem jeżeli ja ulegam mężowi wbrew mojej całkowitej woli?
Proszę o odpowiedz. Bóg zapłać.

Odpowiedź:

Odpowiadający nie jest księdzem ani zakonnikiem. Dzieci też nie ma ;-)

Twoja sytuacja na pewno jest bardzo trudna. Bo doznajesz rozdarcia między miłością do Boga, a miłością do męża. Zarzut, ze powinnaś pójść do zakonu jest bardzo niesprawiedliwy. Bo:

1. Nie chcesz rezygnować ze współżycia, ale ze stosowania prezerwatywy; chcesz ją zastąpić metodami naturalnymi, których Twój mąż się boi. Jeśli się boi, to jest to jego, nie Twój problem;

2. Małżeństwo jest po to, by mieć dzieci. Owszem, można decyzję o poczęciu odkładać, ale konsekwencje tej decyzji muszą ponosić oboje małżonkowie. Jeśli jednocześnie traktuje Cię jak obiekt do zaspokajania żądz,  to sytuacja budzi odrazę. przecież jesteś człowiekiem!

Pewnie nie chcesz się kłócić i mężowi tego nie powiesz, ale tak to chyba jest.

Czy popełniasz grzech zgadzając się na współżycie z zabezpieczeniami? Na pewno postępujesz źle. Tyle że to zło jest na Tobie wymuszane. A jak wiadomo, ciężki grzech można popełnić tylko w pełni dobrowolnie, Odpowiadający w serwisie internetowym nie chce rozstrzygać stopnia Twojej odpowiedzialności. Porozmawiaj ze spowiednikiem i zdaj się na to, co Ci powie...

J.

 

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg