K. 05.04.2026 20:41

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus

Od dość dawna towarzyszą mi pewne wątpliwości i niepokoje, które wzięły się po części z mojego skrupulanctwa, po części z lektur pism świętych i autorytetów kościoła, może Odpowiadający będzie w stanie rozjaśnić mi dręczące mnie kwestie.

1. Pasjonuję się sztuką, historią i ogólnie kulturą dawną, przede wszystkim materialną, mieszkam w zabytkowym mieście, które jest mi bardzo bliskie i od paru lat rzeczywiście mocno realizuję i rozwijam tą pasję. Najbardziej mnie w tym wszystkim zachwyca piękno; dekoracje, ornamenty, zdobienia, to wszystko co miało po prostu upiększać świat i zachwycać.

Tylko że w historii Kościoła pojawiało się raczej krytyka materialnego piękna przynajmniej w przestrzeni świeckiej, bo w sakralnej, przynajmniej przez niektórych świętych było akceptowalne, ale w świeckiej, stykało się z dużą (i często pewnie uzasadnioną) krytyką. Czy to u św Augustyna, czy św Bernarda z Claivoux (który nawet piękno w sferze sakralnej poddawał krytyce), czy to po prostu często jako zbytku, czy próżności, czy czegoś co odwraca człowieka od Boga i przyciaga go do ziemii (to u św Augustyna jeśli dobrze pamiętam). Też przecież wprost w Nowym Testamencie powtarzają się wezwania do skromności i prostoty.

No i w związku z tym, czy można wgl powiedzieć, że ta sztuka świecka, to piękno które tworzyliśmy na przestrzeni wieków, nasza architektura, muzyka, taniec, przedmioty codziennego użytku są cokolwiek warte? Czy ta rzeczywiście zachwycająca sztuka, która po prostu upiększała miasta, domy, uniwersytety, gmachy publiczne jest czymś dobrym? Czy należy ją uznać za pozbawiony wartości zbytek? Np. w moim mieście zachowało się wiele pięknych gotycko-renesansowych portali stylizowanych na formę splecionych gałęzi zwieńczonych bogato zdobionymi renesansowymi fryzami, barokowych stiuków zdobiących sufity, czy malowideł dekorujących ściany, ale czy mogę wgl uważać to wszystko, to całe naszą sztukę, dziedzictwo za coś dobrego i wartościowego, czy no właśnie, uznać to za zbytek, który nie zasługuje na uznanie? Bo i z jednej strony i klasztory były piękna, przynajmniej w częściach wspólnych, no ale też właśnie pytanie, czy to było dobre, bo piękno jest dobre, czy nie?

2. Drugie pytanie trochę podobne, czy to co docześnie jest dobre i czyni po prostu to ziemskie życie szczęśliwszym, milszym, przyjemniejszym, czyli właśnie to piękno przedmiotów i przestrzeni, smak potraw i napojów, brzmienie muzyki itd. innymi słowy, rzeczy, które nam towarzyszą i czynią to życie milszym, można uznać za wartościowe i dobre, czy znowu, jeśli nie pomaga nam to w osiągnięciu zbawienia (ale jednocześnie nie przeszkadza) to czy można to uznać za dobre? Co też w takim razie, z takim zwykłym umilaniem ludziom życia, dobrym słowem, miłym gestem, czy jakimś prezentem? Wiem oczywiście, że to nie jest sens życia i życie tylko tym, byłoby strasznie puste, ale czy można to uznać za dobre, jako coś, łączonego z rzeczywiście dobrym i wartościowym życiem

3. Mam też pytanie o umiarkowanie, ale nie wiem, czy da się tu na nie odpowiedzieć, jak tu wyznaczyć granicę? Kiedy coś jest utrzymane w umiarze, a kiedy jest przesadą, wiem, że np. w Sumie Teologicznej za np. miarę w stroju uznano zwyczaj i przyjętą miarę przyzwoitości, a w jedzeniu konieczność ciała (plus nie pamiętam dokładnie, ale chyba to co czyni to jedzenie wystarczająco dobrym). Kiedy mogę kupić jakiś lepszy płaszcz, lub zjeść w jakiejś lepszej restauracji, by nie była to przesada? Domyślam się, że zdolności finansowe i nie zaniedbywanie ważniejszych rzeczy, bo gdybym wydawał na to więcej niż jestem w stanie, lub zaniedbywał np. jałmużnę, to byłaby to rzecz jasna przesada, tak samo, gdybym no ewidentnie przeginał, kupując kompletnie bez sensu ubrania drogie tylko ze względu na samą metkę, lub jadał na co dzień w luksusowych restauracjach, ale jak to właściwie wygląda?

Przepraszam za długość tych pytań, od długiego czasu chciałem je napisać, dziękuję z góry za odpowiedź i życzę Odpowiadającemu wszelkich łask i wszystkiego dobrego

Odpowiedź:

1-2. Trudno ocenić, że to, co człowiek stworzył dobrego i pięknego nie jest nic warte albo nawet jest czymś złym. Na pewno wybór tego, co proste nie jest jedynym moralnie dopuszczalnym wyborem... Wydaje się, że problem tkwi gdzie indziej, w odpowiedzi na pytanie za jaką cenę. I nie chodzi o osądzanie teraz dawnych pokoleń, ale o to, jakich wyborów dokonujemy dziś..

Ta cena... Warto pamiętać, że powstanie tego piękna związane jest nie tylko z wydawaniem na to pieniędzy, ale też na to, że ktoś dzięki temu zarobił. Choćby ten zwykły robotnik zatrudniony przy budowie kamienicy. Dzięki uczciwemu zarobkowi on i jego rodzina mogli się utrzymać, nie musieli kraść. Owszem, mogło tak być, że jakieś budowle, dzieła tworzono z krzywdą dla innych. Np. nie wypłacając umówionej zapłaty albo oszczędzając na innych, np. swoich służących, którym z racji wielkich wydatków bogaty pan obciął wynagrodzenie, nie mówiąc o zmuszaniu do pracy za darmo. Generalnie jednak, gdy wszystko odbywało się w miarę uczciwie, trudno mówić, że te dzieła nie powinny powstać, bo trzeba być skromnym... Tak, inwestowanie - także dziś - to forma dzielenia się swoim bogactwem. Jest nim też inwestowanie w coś, dzięki czemu wszystkim żyje się lepiej: żyją wśród pięknych kamienic, nie byle jakich klocków. Bardziej powinna niepokoić sytuacja, gdy ktoś ma skarby zakopane dla siebie tylko...

Generalnie więc chodzi nie o to, że takich pięknych dzieł - kościołów, ołtarzy, kamienic i innych temu podobnych tworzyć nie wolno. Chodzi o sprawiedliwość społeczną; żeby to wszystko nie wiązało się z ludzką krzywdą...

Osobnym zaś problemem jest zamiłowanie poszczególnych ludzi do zbytków. To jest problem, bo wiąże się nieraz z pychą, zarozumiałością, wywyższaniem się czy poniżaniem innych... W tym istota pochwały prostoty.

Tak bym to widział. 

3. Intuicja chyba pana nie myli. Chodzi o koszt kupowania tych rzeczy drogich; koszt rozumiany jako cenę, jaką za ten zbytek płaci rodzina, pracownicy (gdy chodzi o właściciela firmy czy parafianie, gdy chodzi o proboszcza), a w końcu - jak napisano wyżej - także sam ten człowiek. Koszt duchowy: zamknięcie się na potrzeby bliźnich, skąpstwo, czasem i zdzierstwo, nieuczciwość i temu podobne... Ot, niezapłacenie firmie za pięknie wyremontowane mieszkanie. A zdarzają się takie rzeczy...

J. 

 

 

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg