Gość 18.05.2026 21:32
Szczęść Boże, mam kilka pytań.
1. Dotychczas uważałem, że nauka w niedzielę jest grzechem, jeśli się ją celowo odkłada na niedzielę, natomiast nie jest niczym złym, gdy jest jej dużo i ciężko zrobić wszystko w tygodniu. Niedawno pisałem maturę i starałem się uczyć jak najwięcej w tygodniu, ale mam problem z organizacją czasu i część rzeczy zostawała mi na niedzielę, mimo że mogłem zrobić je wcześniej. Czy w takiej sytuacji popełniłem grzech?
2. Stoję przed wyborem zawodu. Mam pewien pomysł, ale ta praca wymagałaby głównie pracy w weekendy. Czy jako katolik mogę iść w tym kierunku?
3. Czy dobrze rozumiem, że podniecenie świadomie podtrzymywane jest grzechem ciężkim, a odrzucone jest pokusą? Jeśli nie mam pewności co do mojej winy, ale wydaje mi się, że była to raczej pokusa niż coś, na co się zgodziłem, to czy mogę mimo wątpliwości iść do Komunii? Z pokus nie należy się spowiadać, jednak dość często mam wątpliwości co do wagi. Czy w takiej sytuacji można o tym mówić na Spowiedzi?
4. Jak interpretować słowa Jezusa z Ewangelii według Świętego Jana: „Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu - bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś - bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie” (J 16, 6-10). Mam na myśli ostatni werset – z tego co wiem, jest to mowa Chrystusa podczas Ostatniej Wieczerzy, czyli przed Zmartwychwstaniem, a przecież po Zmartwychwstaniu Apostołowie zobaczyli Jezusa.
5. Co zrobić, gdy nie umiem się modlić? Jeszcze niedawno modlitwa pozwalała mi przetrwać wiele trudnych sytuacji, a teraz mam problem zarówno z organizacją czasu, jak i z samą modlitwą. Nawet gdy uda mi się znaleźć spokojny czas (co niestety nie jest częste), mam wrażenie, że modlę się powierzchownie i bez skupienia. To, co kiedyś przedstawiałbym Bogu spokojnie przez kilkanaście minut, teraz mówię szybko i jakby bez zaangażowania.
1. Generalnie nie uważa się nauki za niepotrzebną pracę. Zwłaszcza że nie jest to coś, co przeszkadza świętować innym , jak np. remont mieszkania, sprzątanie ulicy i temu podobne...
2. W niedzielę można wykonywać prace służebne. Ot, pielęgniarki, kierowcy autobusu, kelnera... Jeśli to jakaś praca służebna, to tak, katolik może pójść w tym kierunku...
3. Wszystko zależne jest tu od decyzji woli: chcę - to grzech, nie chcę - to nie grzech, waham się - pokusa. Mniej więcej tak...
4. Jezus nie mówi, że ot tej chwili już Go nie zobaczą. Przecież poszedł jeszcze z nimi do Ogrodu Oliwnego, a Jan widział Go i pod krzyżem. On zapowiada swoje odejście do Ojca: i kiedy odejdzie do Ojca, uczniowie już go nie zobaczą...
5. Co robić... Ha: modlić się dalej. Najlepiej jak potrafisz. W modlitwie nie jest najistotniejsze, jak ładnie coś Bogu opowiemy, jak przedstawimy nasze dziękczynienia, prośby... Najistotniejsze jest serce. Chcę się modlić, chcę mówić do Boga. Ale też - o czym często się zapomina - chcę słuchać Boga. Tak, słuchać w głosie sumienia, słuchać w wydarzeniach swojego życia, ale przede wszystkim i najprościej - wziąć do ręki Pismo Święte i czytać. Zwłaszcza Ewangelie. Czytać, rozważać. Zastanawiając się - propozycja - co dany tekst mówi o Bogu, co mówi o człowieku, jaką niesie nadzieję... I na koniec jakie niesie ze sobą dla mnie wyzwanie...
J.