Gość123 17.05.2026 15:45
Dzień dobry. Co odpowiadający sądzi o sytuacjach:
1) Będąc w niedzielę na mszy, widzę jak przy bramie kościoła siedzi człowiek, który zbiera pieniądze (żebrze?) - jak sądzę - co tydzień. Co tydzień go widzę w tym samym miejscu. Obok niego, trochę dalej - siedzi młoda dziewczyna na wózku, ma kartkę - że również zbiera pieniądze, chyba na nowy wózek inwalidzki. Niektórzy wrzucają pieniądze, niektórzy nie. Co zrobić w takiej sytuacji? Ci ludzie tam są co tydzień, być może przez cały dzień - nie wiem. Podejrzewam, że ksiądz raczej też widzi te osoby. Analogiczna sytuacja na skrzyżowaniach ulic: siedzi pani z kartką że zbiera pieniądze na operację raka piersi. Niewrzucenie przysłowiowego grosika będzie grzechem ciężkim? Te osoby przecież widzę raz na jakiś czas, a nie jednorazowo (bo przecież bywam w tych miejscach, gdzie zbierają pieniądze).
2) Stały spowiednik. W jaki sposób poprosić księdza - i czy w ogóle trzeba prosić? Przypuśćmy, że komuś przypasował styl spowiedzi i nauki danego księdza, w jakiś sposób trafił z nauką do spowiadającego się, a osoba ma dodatkowo cały czas wątpliwości co do swoich grzechów i podejrzewa skrupulanctwo u siebie i chciałaby spowiadać się u wybranego księdza. Czy trzeba poprosić o stałe spowiednictwo, czy wystarczy po prostu chodzić do tego samego? Jeśli należy poprosić, to w jaki sposób? prosto z mostu?
Nie jest grzechem, a już zwłaszcza ciężkim, nie wspomóc osoby żebrzącej. Gdy ktoś zrobił z tego sposób na życie i zarobek - tym bardziej. Czy to są osoby potrzebujące? Na pewno. Chyba jednak niewiele bardziej od tych, którzy pracują. Ot, oni taką właśnie pracę wybrali. Chcącemu nie dzieje się krzywda.
Inny problem to biedni, którzy nie żebrzą. Bo nie mogą. Ludzie starzy, niedołężni. Nieraz i mają pieniądze, ale nie człowieka, który by im zrobił zakupy... Gdy wiemy o kimś takim w naszym otoczeniu, dobrze jest jakoś pomóc...
2. Spowiadać się zawsze u tego samego wystarczy. Nie trzeba o to prosić. Można oczywiście o to spytać, czy to nie byłoby dobrze, ale to już rodzi po obu stronach jakieś zobowiązanie...
J.