Spowiedź - kiedy 06.05.2026 19:20

Szczęść Boże,

Wiadomo, że jak popełnię grzech śmiertelny to muszę jak najszybciej przystąpić do spowiedzi świętej.

1) Co w sytuacji, gdy jestem skupulantem i staram się trzymać jednego spowiednika (formalnie nie stały spowiednik, ale staram się po prostu mieć jeden, stały przekaz)? Czy muszę iść do pierwszego możliwego spowiednika mimo wszystko, bo inaczej ryzykuję, że w przypadku śmierci nawet żal doskonały by nie pomógł (bo możliwość spowiedzi była, ale nie u "mojego" spowiednika).

2) Podobnie, co gdy ktoś nie jest nawet skrupulantem jak ja, ale ma stałego spowiednika?

Niepowiązane, ale przy okazji zapytam:
3) W trakcie spowiedzi mówiłem, że zbyt szybko oceniałem niektórych ludzi i grupy. Serce mocno podpowiadało, żeby powiedzieć "także kościelne" (co było prawdą, a czułem że to tym bardziej obciąża mnie) i powiedziałem to - ale nieco głos zniżając i odsuwając się od kratki (dla kontekstu: była Msza w trakcie, więc było głośno wokoło).
Potem szybko pojawiła się myśl "a może ksiądz nie usłyszy" (jakby tak było lepiej?). Pomyślałem, że nie, jak nie dosłyszał to by dopytał, ale w sumie jak nie słyszał kompletnie to inna para kaloszy.. No i tak odszedłem od konfesjonału. Teraz mnie to męczy - czy to było zatajenie? Czuję, że to chyba wstyd mną kierował i odsunięcie się było bez złych zamiarów, ale teraz nie mam pewności, wiadomo - dużo emocji od razu się pojawia. Jednak w sercu dopuściłem, że ksiądz mógł tego zwrotu nie usłyszeć.. nie wiem co robić. Gdyby to była jednorazowa sprawa to bym po prostu jeszcze raz się wyspowiadał, ale że podobne wątpliwości już nieraz męczyły, to pragnę zasięgnąć porady jak to Odpowiadający widzi. Jak ocenić? Jakieś podpowiedzi na czym się skupić, coś przykuwa uwagę? Wiem, nie pozna Odpowiadający "wnętrza serca", ale może z tego co napisałem coś będzie w stanie wywnioskować.

Bóg zapłać serdecznie za pomoc. Jako skrupulant niemający się za bardzo jak radzić, naprawdę doceniam pomoc i już nieraz Odpowiadający mi bardzo pomógł w walce ze skrupułami, dziękuję!

Odpowiedź:

Pierwsze dwie odpowiedzi z zastrzeżeniem, że chodzi o grzechy ciężkie. Bo w przypadku grzechów lekkich w ogóle nie ma problemu.. Więc tak:

1. Nie sposób wypowiadać się w imieniu Pana Boga. Warto jednak zauważyć, że pragnienie wyspowiadania się jest już wyrazem żalu. Na pewno w takim wypadku, jeśli ktoś faktycznie do spowiedzi regularnie chodzi, bo pewnie są i tacy, co chcą latami, ale nie mogą się zdecydować. Odkładanie spowiedzi na następny dzień, za dwa dni czy tydzień z racji czekania na "swojego" spowiednika jest zachowaniem racjonalnym, uczciwym. Trudno mówić w takim wypadku o braku chęci nawrócenia. Chodzi przecież o ten jednolity przekaz, ważny w sytuacji człowieka borykającego się ze skrupulatnym sumieniem...

2. Podobnie. Pragnienie spowiadania się stale u tego samego spowiednika to uczciwy powód, by o parę dni spowiedź odłożyć.

3. Zbyt szybkie ocenianie kogoś nie wydaje się grzechem ciężkim. No, chyba że wiązałoby się to z jakimiś poważnymi dla tych ludzi konsekwencjami, np. zwolnieniem z pracy. Ale wydanie takiej ogólnej, nieprzychylnej opinii, nawet pochopnej, trudno od razu uznać za grzech ciężki. A skoro chodzi o grzech lekki, nie ma co rozważać, czy powiedziało się o tym w spowiedzi dość precyzyjnie. I chyba nie ma tu większego znaczenia, czy chodziło o „osoby  kościelne”, czy "„niekościelne".

J. 

 

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg