Kaśka 08.08.2010 09:20

1.Dlaczego niezachowanie czystości przedmałżeńskiej to grzech?Dlaczego jej zachowanie jest tak bardzo ważne??
2.Czy jest tak,że przez oczekiwanie do ślubu,małżeństwo ma większą szanse na bycie udanym??
3. Czy pocalunek z "języczkiem" to grzech?? Dlaczego??

Odpowiedź:

1. Szóste przykazanie brzmi "Nie cudzołóż". Może i moglibyśmy się nim nie przejmować gdyby nie to, że Pan Jezus w "Kazaniu na górze" potwierdził je i postawił nam w tej kwestii jeszcze wyższe wymagania. Nie tylko nie cudzołóż w sensie fizycznym ale pamiętaj, ze już każde pożądliwe spojrzenie na kogoś, kto nie jest żoną /mężem jest dopuszczeniem się cudzołóstwa w sercu.

Niektórzy, zapominając o wskazaniu Jezusa  twierdzą, że współżycie przed ślubem nie jest cudzołóstwem. Bo nie ma małżeństwa. Ale to nie jest prawda. Bo kiedy czyjeś łoże staje się łożem kogoś innego? Kiedy stają się jednym ciałem. A tak dzieje się przez zawarcie małżeństwa...

Współżycie przed ślubem to tak naprawdę zabawa w dorosłość, zabawa w małżeństwo. Zabawa, bo brakuje w tym intencji podjęcia odpowiedzialności za to co się robi... Więcej znajdziesz TUTAJ

2. Małżeństwo jest udane, kiedy oboje małżonkowie są dojrzali;  kiedy wyzbyli się egoizmu, kiedy  zwracają uwagę na potrzeby drugiego, nie tylko własne.  Zachowanie czystości bardzo w takim wyczuleniu na drugiego pomaga; pomaga w dojrzewaniu do odpowiedzialności i bezinteresowności. W tym sensie odłożenie współżycia do momentu zawarcia małżeństwa jest szansą na bardziej udane życie...

3. Przed ślubem grzechem jest to wszystko, co jest szukaniem przyjemności seksualnej. Poza robieniem sztucznego oddychania trudno sobie wyobrazić, aby ktoś dotykał swoim językiem języka drugiego w jakimś innym celu.

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać