Gość 22.03.2026 19:12
Dzień dobry,
od jakiegoś czasu nurtuje mnie pytanie, na ile i w jakich sytuacjach używanie przez chrześcijan wyrwanych z kontekstu cytatów z Pisma Świętego jest w porządku. Biblia generalnie jest integralną całością i nie jestem pewna, na ile można ją traktować jak zbiór luźnych myśli w stylu "100 cytatów na każdą okazję". Pamiętam, że kiedy wybuchnął kryzys migracyjny na granicy z Białorusią, w przestrzeni publicznej często mogliśmy zaobserwować ludzi rzucających cytatem: "Byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie", co miało stanowić zarzut w kierunku ludzi niechętnych przyjmowaniu migrantów, choć przecież ten cytat rozumiany dosłownie, bez odniesienia do całości nauczania Kościoła wskazywałby chyba na konieczność przyjmowania do kraju wszystkich jak leci (nawet jeśli są podejrzewani o terroryzm), bo przecież Jezus nie uściślił, o jakich przybyszów chodzi. Odnoszę poza tym wrażenie, że często takie właśnie pojedyncze cytaty używane są w dyskusjach nie w sposób konstruktywny, ale w celu "dowalenia" oponentowi, co również niestety widać czasami w rozmowach katolików na rozmaitych forach internetowych.
Z drugiej jednak strony Pismo Święte zawiera ogromną ilość zdań, które same w sobie, bez szerszego kontekstu, przekazują nam ważne prawdy wiary. Wiele z takich tekstów możemy potem znaleźć na różnego rodzaju gadżetach chrześcijańskich (kubki, koszulki itp.), pojawiają się w rozmaitych rozważaniach, kazaniach itd. i wydaje mi się to jak najbardziej w porządku. Niedawno, czytając "Wyznania" św. Augustyna zauważyłam, że święty wplata nawet bardzo krótkie, kilkuwyrazowe cytaty z Biblii w swoje wypowiedzi i też wydaje się to mieć sens.
Podsumowując to wszystko, chciałabym spytać, kiedy właściwie, cytując Pismo Święte, powinniśmy uwzględniać ten szerszy kontekst (tj. całą sytuację, w której dany fragment Biblii jest osadzony, bądź też całość nauczania Kościoła), a kiedy nie jest to konieczne.
Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.
Hm. Każdą ludzką wypowiedź trzeba czytać w kontekście. Bo bez tego można całkiem wypaczyć sens czyjejś wypowiedzi. Ot, często przywoływane, a znajdujące się w Biblii stwierdzenie: „nie ma Boga". Tylko całość tego zdania brzmi: „Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma Boga»”. To coś innego, prawda? Jest też takie zdanie Jezusa o Janie Chrzcicielu, który mówi, że to największy z narodzonych z niewiasty, czyli z ludzi. Ale, dodaje w następnym zdaniu, "najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on" (Mt 11,11). To nie pozwala już snuć wniosków na temat tego, że Jan Chrzciciel jest np. większy do Maryi, prawda?
Żeby dobrze zrozumieć konkretną wypowiedź, także w Biblii, trzeba zawsze wziąć pod uwagę kontekst. Czyli parę zdań poprzedzających, parę następnych. W kontekście wypowiedź może mieć inne znaczenie, niż się to na pierwszy "rzut ucha" wydaje. Nie musi, ale może. Ot, słynna wypowiedź Jezusa:
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie (Mt 11,28-30)
Często rozumie się je, jako wezwanie do zmęczonych pracą, codziennymi obowiązkami. I nie zauważa się zgrzytu: to po co brać na siebie słodkie i lekkie jarzmo, brzemię Jezusowe? Gdy czytać w kontekście, tym najbliższym sprawa też nie jest jasna. Bo Jezus wysławia tam Ojca, ze zakrył te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawił prostaczkom. Dopiero szerszy kontekst uświadamia i co chodzi i wtedy cały tekst jest jasny: chodzi o odrzucenie Jezusa przez Izraela, zwłaszcza jego "mądrych i roztropnych" przywódców. Zostawcie religijność faryzejską - mówi tu Jezus - porzućcie te próby spełnienia wszystkich drobiazgowych przykazań. Przyjmijcie to, co ja mówię: starajcie się kochać. To jest to jarzmo słodkie i brzemię lekkie: nauka Jezusa, wymagania jakie stawia...
Czasem warto czytać też w kontekście całej księgi. Ot, lepiej rozumiemy Ewangelię Marka, gdy uświadamiamy sobie, że w pierwszej części mamy odpowiedź na pytanie co Chrystus daje człowiekowi, w drugiej, do czego chrześcijanina wzywa. To ułatwia rozumienie tekstów. Podobnie jest u świętego Jana. A czasem - to akurat trudne nawet dla specjalistów, w kontekście całej Biblii. Zwłaszcza jeśli autor jednej księgi nawiązuje do innej. Tak często jest w Ewangelii Mateusza, w Dziejach Apostolskich i listach i Apokalipsie....
Podsumowując: koncentrowanie się na poszczególnych słowach czy fragmentach zdań, a nawet całych zdaniach, a nieuwzględnienie kontekstu, to najczęstszy chyba błąd w czytaniu Pisma Świętego, Nowego Testamentu. Nie chodzi o to, by czytać Biblię tylko jak każde dzieło literackie, ale od takiego czytania trzeba zacząć; nie należy takiego zwykłego czytania, jakby to była książka, pomijać. Myśl autora nie jest zawarta w jednym zdaniu czy dwóch słowach, ale w całej księdze, z całym jej tokiem narracji, tokiem myślenia...
J.