Fufu 21.03.2026 23:04
Witam, mam pytania dotyczące trudnej sytuacji rodzinnej:
1.Czy można upominać się o naprawę szkody u księdza, jeśli sprawa dotyczy wydarzeń sprzed 12–16 lat (a niektóre zaczęły się jeszcze w latach 90.) i miała charakter długotrwały? Chodzi o niesprawiedliwość, manipulację, wyzysk, znęcanie psychiczne i oczernianie. Kiedyś poruszałem ten temat na forum, ale powiedziano mi, że sytuacja jest mało prawdopodobna i może być pomówieniem. Jednak ja i moja rodzina wiemy, że to działo się naprawdę. Nie mamy „twardych” dowodów, jedynie nasze świadectwo. Ksiądz przeprosił i uważa temat za zamknięty, ale skutki emocjonalne trwają do dziś. W prawie świeckim sprawa jest przedawniona. Czy w Kościele istnieje droga dochodzenia sprawiedliwości w takim przypadku? W jednej z kwestii mogła istnieć współwina kogoś z rodziny, ale ksiądz o tym wiedział i brał w tym udział.
2. Pytanie odnosi się do punktu pierwszego. Przez ogromne zgorszenie część mojej rodziny odeszła od Kościoła i nie wierzy też w Boga. Część wierzy w Boga ale nie wierzy w Kościół i sakramenty udzielane przez kapłana. Jak sprowadzić rodzinę z powrotem do Kościoła? Jaką winę ponosi moja rodzina w tym wszystkim? Wiem że ciężko coś doradzić zwłaszcza że brak szczegółów ale odpowiadający wcześniej nie uwierzył w to co napisałem więc nie ma sensu pisania tego ponownie. Natomiast wciąż boje się o zbawienie mojej rodziny. Wiem że zbawienie nie jest tylko w kościele ale droga poza kościołem jest niepewna. Wiem też że Bóg kocha nas bardziej niż ktokolwiek inny ale strach i tak pozostaje zwłaszcza że kwestia moralna w mojej rodzinie od długiego czasu kuleje. Często te sprawy mnie przytłaczają psychicznie.
3. Czy zna odpowiadający jakiś psychologów, psychiatrów, księży, teologów on-line co prowadzą czaty w czasie rzeczywistym? Z pewnych względów komunikacja telefoniczna i na miejscu jest dla mnie ciężka.
1. Proszę spytać w sądzie biskupim. Nie wiem o co konkretnie chodzi (pamiętam poprzednie pytanie, postawione rok temu dość mętnie - kościelny, grabarz itd), nie potrafię rozeznać sprawy, bo nie znam wersji drugiej strony a nie jestem sądem. Poza tym krzywda moralna a krzywda w rozumieniu prawa to nieraz różne sprawy... Nie wiem więc.
2. Nie znam jakiegoś uniwersalnego sposobu na sprowadzenie kogoś, kto obraził się na Pana Boga czy tylko na Kościół z powrotem na ścieżkę wiary. Rozumiem niechęć do konkretnego księdza, Kościoła jako instytucji, ale nie bardzo rozumiem trwałe odwracania się od Boga. W pierwszym odruchu - tak. Ale po przemyśleniu trzeba by jednak spojrzeć inaczej... Sam jestem człowiekiem, który doznał ze strony duchownych różnych krzywd. Może nie wielkich, ale jednak. Dlatego wiem, że są tak samo ludźmi jak ja. I takie sytuacje skłaniają mnie do tego, żeby starać się być bardziej gorliwym chrześcijaninem. No bo skoro Kościół ma marnych duszpasterzy, to ktoś musi o tę świętość Kościoła bardziej się postarać.... Dla mnie istnienie Kościoła mimo tak wielu grzechów jego członków, także tych prominentnych, jest dowodem na to, że Kościół to Boże dzieło...
3. Możesz zajrzeć TUTAJ albo TUTAJ.W tym drugim wypadku spytaj o dyżur księdza. Bo na stronie nie napisano... O dyżur psychologa też można spytać.
J.