Sanna 21.03.2026 19:09

Przychodzę z takim problemem. Otóż, trudno znaleźć granicę, kiedy to już zakrawa na egoizm, a kiedy to zwyczajne "ładowanie baterii", bo Jezus też potrafił odejść od tłumów, gdy go osaczały. Mam taką koleżankę, która cierpi na samotność, żal mi jej. Praktycznie nie ma znajomych i trudną sytuację w domu. I dlatego się przywiązała do mnie, na czym z kolei nieraz cierpię ja. A mi kojarzy się, że w każdej relacji musi być balans. Tak żeby jedna osoba nie czuła się wykorzystana, ani też żeby druga nie poszkodowana. Przeczytałam tak tutaj w jakimś artykule o małżeństwie. Myślę, że śmiało można to przenieść na przyjaźń i w ogóle relacje z ludźmi, bo też wymagają tytanicznego poświęcenia w niektórych sytuacjach. Do czego to zmierzam? Bo z tą koleżanką się widuje co 2 tygodnie, najwięcej to co 3. A teraz zachowałam się jak dziecko. Skłamałam prawie, że mam zbiórkę harcerską. Na pytanie czy mam tę zbiórkę czy nie odpowiedziałam że może tak, a rzeczywistość zgoła inna.

I teraz nie wiem jak odkręcić. Bo ja to zrobiłam, żeby się nie spotkać z nią. Cały tydzień mam ciężki na studiach, to nie chcę żeby mi ktoś w paradę wchodził. Co najgorsze mam 22 lata, czyli dorosła baba. Jednocześnie czuje, że zagalopowałam się. A jak powiem, że nie wiem czy mam zbiórkę, to się boję że będę musiała się spotkać, a najchętniej bym nie wychodziła teraz z domu. Wiem, to dziecinne zachowanie. Jeszcze czymś tak poważnym jak harcerstwo się "wytarłam". Tak wiem, niektórzy mi powiedzą, że co szkodzi się poświęcic. Akurat z nią to piszemy codziennie, co już uważam trochę za nietypowe zachowanie. Ale to nie jej wina, ona po prostu nie ma do kogo ust otworzyć. Tak jak pisałam, Jezus też potrzebował wytchnienia. I że myślę, że nie jest powiedziane, że trzeba na wszystko się zgadzać w imię koleżeństwa czy małżeństwa. Tym bardziej właśnie, że piszemy codzienne, to dzwonimy. Bym powiedziała, że tu może drobny egoizm, ale mogę się mylić.
Jak nie bać się, że popełniam ciężki grzech za każdym razem gdy odmawiam? Bo widywałam odpowiedzi tutaj, że ludzie mają prawo nie chciec wyjść.
2. Druga sprawa, czy jak na spowiedzi o tym powiem to czy to waży w oczach Boga, że jestem harcerką? Czy oni (harcerze) mają dodatkowe grzechy jak robią złe rzeczy? Czy czyn ma taką samą wagę jak w przypadku zwykłego człowieka? I czy to nie jest tak jak z zakonnicami czy księżmi?

Odpowiedź:

Na pewno nie jest ciężkim grzechem to, że nie chcesz się z kimś spotkać. Zwłaszcza gdy nie wchodzę takie sprawy jak rodzinne więzi - np. odwiedzenie rodziców czy dziadków... Skoro i tak poświęcasz tej osobie sporo czasu, to fakt, że nie chcesz się spotykać "na żywo" trudno uznać za jakikolwiek grzech... I masz rację: na pewno nie może być tak, że musisz spotykać się z kimś, kto na Tobie "wisi". Ów ktoś też powinien to zrozumieć, że masz prawo nie chcieć...

2. Bycie harcerzem nie powoduje, że ma się jakieś większe zobowiązania moralne wobec innych, niż zwykli śmiertelnicy...

J. 

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg