Gość 18.03.2026 00:12
Chciałbym zadać tylko jedno pytanie. Kiedyś zapytałem spowiednika o dość kontrowersyjną kwestię na której temat zdania są często podzielone (wolę jednak mówić ogólnie) i uzyskałem od niego twierdzącą odpowiedź z zaznaczeniem warunku, że mogę coś robić jeśli nie będzie to mnie prowadzić do żadnego grzechu - i ten warunek przestrzegam (nie było to "ogólne" pytanie czy to grzech czy nie grzech, tylko powiedziałem mu dokładniej co i w jakim celu, a dodatkowo wtedy część moich grzechów podczas tamtej spowiedzi pośrednio, tak myślę, rzucała na tą sprawę dokładniejszy obraz i moje motywacje, a ksiądz ostatecznie pod tym jednym warunkiem się zgodził). Ostatnio na spowiedzi, już u innego spowiednika, miałem również odnośnie tej kwestii trochę pokrewne/analogiczne pytanie i zadałem je, dodając że kiedyś się pytałem innego księdza o tą kwestię, a on zgodził się pod warunkiem że nie będzie to prowadzić mnie do żadnego grzechu i dodałem że faktycznie ten warunek spełniam. A ksiądz zaczął mnie chyba w zasadzie z ciekawości wypytywać ogólnie o samą tą kwestię (powiedział że nie za bardzo się na tym zna) i ostatecznie nawet nie odpowiedział mi wprost na to pokrewne pytanie tylko powiedział na samym końcu ogólnie odnośnie tej kwestii "ja bym jednak tak nie robił". I mam w związku z tym pytanie: czy to co na tej pierwszej spowiedzi pierwszy ksiądz mi powiedział jest aktualne i mogę się do tego stosować? Bo ja to tak odbieram, że skoro ten drugi ksiądz powiedział dokładnie "ja bym jednak..." to nie przekreśla wprost opinii pierwszego księdza tylko to jest raczej jego rada (nie mówił nic wprost w stylu: nie rób tego, nie możesz, to grzech) i że mogę się do niej dostosować lub nadal posłuchać opinii pierwszego spowiednika (oczywiście pod jego warunkiem). Bardzo proszę wybaczyć że to jest tak składniowo poplątane, ale nie chciałbym mówić wprost co to za kwestia, żeby Pana osobista opinia nie wpłynęła na odpowiedź (bo nie ukrywam, patrząc na nią z boku jest ona na pewno - zwłaszcza mając ogólny obraz - dość kontrowersyjna). Po prostu chciałbym wiedzieć czy dobrze myślę i czy mam prawo stosować się do odpowiedzi pierwszego spowiednika. Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź.
Nie wiedząc o co konkretnie chodzi trudno dawać jakąś jednoznaczną odpowiedź. Skoro jednak pierwsze było rozstrzygnięciem, drugie radą, to nie jest niewłaściwym trzymanie się pierwszego...
Podobny dylemat pojawia się w tym serwisie w wielu pytaniach dotyczących grzechu i unikania grzechu... Czasami czytając je można odnieść wrażenie, że pytający szuka wymówki; nie zależy mu na tym, by szukać dobra, tylko na tym, by skorzystać, ale żeby nie było grzechu. Bardzo często tak jest gdy chodzi o gry komputerowe: pojawia się tam taka a taka postać, trzeba zrobić tam to a to, ale budzi to niepokój. Pytający oczekuje odpowiedzi wolno/nie wolno, grzech /nie grzech, gdy tymczasem na sprawę trzeba spojrzeć inaczej. Ot, gdyby w grze ktoś musiał składać ofiarę jakiemuś bożkowi: wolno czy nie wolno? Albo strzelać do innych postaci wolno czy nie?
Powiedzieć, że nie wolno i nie ma się czym przyjmować byłoby jakąś beztroską. Zwłaszcza w tym pierwszym przypadku. Przecież gry, podobnie jak książki czy filmy, też jakoś nas kształtują. W tm wypadku rozmiękczają naszą wrażliwość. Skutki widać trochę w podejściu do różnych filmików z toczących się dziś wojen, które można zobaczyć w sieci. Ot, "dronowanie" żołnierza.... Jakby to nie był żywy człowiek. Tymczasem, zwłaszcza gdy widać twarze tych ludzi... A wielu w komentarzach śmieje się, drwi... Czy to dobrze świadczy o człowieczeństwie takich ludzi? Nie rodzi obaw, że nie mają sumienia, zachowują się wobec tych, których zakwalifikowali jako wrogów, jak psychopaci?
Podobnie z tym oddawaniem czci bożkom... Już samo to, że ktoś pyta pokazuje, że go to coś uwiera. Ale mimo wszystko nie potrafi zrezygnować z gry.... Z czego w prawdziwym życiu nie będzie umiał zrezygnować, by osiągnąć swoje cele?
To zjawisko, które wymyka się prostym rozróżnieniom to grzech to nie grzech. Stąd, myślę, rada tego księdza "ja bym tak nie robił" jest bardzo mądra...
J.