Gość 30.01.2026 08:16

Nie wiem od czego zacząć. Mam taką koleżankę o specyficznym charakterze. To nie jest jej wina, ale i tak cierpię.Ma nieraz narzucający się ton. Mówi mi co mam kupować, jakie słodycze. A może ja czasami nie chcę i uważam, że nie powinno się tak robić? Jak raz na jakiś czas to rozumiem, wtedy to życzliwość, byle żeby nie cały czas. W każdej przyjaźni musi być równowaga. Czy to właściwe rozumowanie? Nie wiem jak to ugryźć. Ma tzw. lekki niedorozwój umysłowy, kiedyś to się mówiło "Boże dzieci" o takich osobach to wpływa na rozumienie norm społecznych, stąd się bierze ten ton, prawdopodobne ona sama tego nie widzi, nie jest w stanie rozpoznać. Wierzę, że niesie ciężki krzyż. Modlę się za nią szczerze, chcę jak najlepiej. Zauważyłam, że jestem bardzo cierpliwa w stosunku do niej, czego większość osób nie potrafiło. Więc czy jeżeli nie zawsze kupię to czego ona akurat chce, to popełniam grzech? Zło z tego takie, że może się oburzyć.Zazwyczaj też nie zwraca takiej uwagi, jak czegoś brakuje, co ona by chciała. Jak to jest w przypadku osób chorych lub zaburzonych, po prostu niepełnosprawnych, tak może to lepiej ująć. Bo są różne choroby i każda każdej nierówna. A z tego co wiem, to Kościół przyjmuje, że ludzie z chorobą psychiczną, niedorozwojem ponoszą mniejszą odpowiedzialność za niektóre grzechy i nie należy podchodzić do nich jak do osób w pełni sprawnych. Czy jeżeli ktoś jest niepełnosprawny lub chory na coś, to znaczy że trzeba mu we wszystkim ustępować?

2.Czy mam grzech gniewu lub kłamstwa jak mówię że nie jest chora? Tylko ze określam, że po prostu inaczej funkcjonuje. To tak jak niewidomy, niesłyszący, bez ręki. Taki człowiek nie jest chory, tylko niepełnosprawny. Uważam, że to obraźliwe mówić o tego typu osobach chory. Choroba to schizofrenia np. I czy mam jakikolwiek grzech jak mówię jej że nie jest chora tylko wyjątkowa po prostu?

3. Jest w trudnej sytuacji. Ktoś umarł jej z rodziny i nie ma za dużo przyjaciół.
Widzimy się raz na dwa tygodnie. Ona tak ustala. I mi pasuje.
Czy mam grzech egoizmu? Dużo razy chciała wyjść ze mną spontanicznie. A ja nie chciałam, nie będę kłamać. Co jeżeli tego grzechu nie żałuję, bo wolę jak jest z góry ustalone. A w przypadku "chłopa", grzeczniej może powiedzieć, kolegi łatwiej mi przychodzi. Na pewno siedzi we mnie jakieś ziarno egoizmu.
Raz na jakiś czas warto zmienić plany, tak jak się zostawia puste miejsce na Wigilii.
Czy jeżeli to osoba niepełnosprawna i cierpiąca to znaczy, że muszę zawsze się zgadzać na wszystko? Bo raz w głębokim smutku wymyśliła, że chce do mnie przyjść o 11 w nocy. A wiem, że to nierozsądne, bo rodzice mogliby się nie zgodzić, po ciemnych nocach łazić to niebezpieczne. Z drugiej strony myślę, że nie. W każdej relacji powinna być równowaga. Raz ty, raz ja. Tak jak i w małżeństwie.

Odpowiedź:

1. Nie, nie musisz we wszystkim takiej osobie ustępować. Jak wypośrodkować między życzliwością a jednak chronieniem siebie samej  trudno jednoznacznie powiedzieć. Przecież odpowiadający nie zna sytuacji, ani Ciebie, ani koleżanki...

2. Nie jest to grzech. W sumie niepełnosprawność chorobą chyba nie  jest...

3. Jak w punkcie 1. Nie musisz ciągle robić to, czego chce koleżanka. Masz prawo wyznaczyć granice.

J. 

 

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg