Gość 28.01.2026 21:09

Witam, dreczy mnie następujący problem. Otóż w dzieciństwie miałam kurzajkę. Złapaną na basenie, była na stopie. A planuje założyć rodzinę i boję się że to HPV. I że dzieci nie będę mogła mieć. Czytałam, że to to. I zaczęłam snuć domysły, że jestem nosicielką HPV.
Ta zdrowa strona mnie mówi, że to raczej nie to, bo są różne odmiany tego wirusa i to nie było to co przyczynia się do zakażenia dróg rodnych. Zresztą wypalali mi to. A zlapalam jak miałam może 10 lat, teraz mam więcej niż 20. I słyszałam, że dużo dzieci ma kurzajki. I nigdy to już nie wróciło. Wiem, że odpowiadający się nie zna na tym, ale skoro nic się nie dzieje to myślę, że chyba nie ma potrzeby się leczyć czy sprawdzać. Choć coś we mnie sieje obawy.
Czy mam grzech jeżeli nie idę z tym do ginekologa? I czy mogę zawrzeć z tym ślub kościelny?

Odpowiedź:

Faktycznie nie znam się na medycynie. Lepiej, gdy chodzi o możliwe nosicielstwo spytać lekarza. Niekoniecznie zaraz ginekologa. Na pewno fakt, że się nie miało kurzajką nie jest jednak przeszkodą w zawarciu małżeństwa. Choćby dlatego, że niepłodność nie przeszkodą do zawarcia małżeństwa. Jest nią niemoc płciowa, impotencja. Niepłodność zatajona, owszem, ale trudno mówić o zatajeniu, gdy chodzi o podejrzenia związane z kurzajką z dzieciństwa 

J. 

 

 

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg