Ania 27.01.2026 20:58
Szczęść Boże. Czy to prawda że odmówienie małżonkowi współżycia bez ważnego powodu jest grzechem ciężkim? I że gorsze samopoczucie nie należy do ważnych przyczyn? Rozumiem gdyby chodziło o jakieś nagminne unikanie współżycia ale przecież każdy może mieć gorszy dzień i czy należy się wtedy zmuszać?
Odmawianie współżycia w małżeństwie jest grzechem w takim stopniu, w jaki faktycznie krzywdzi drugą stronę.
Kiedyś częściej w rym serwisie o to pytano. Dawno już nie. Warto więc przypomnieć:
Teologia moralna szczegółowo wylicza przypadki, gdy małżonek traci prawo do współżycia. Wymienia się tam:
a) zdradę (możliwa nawet separacja prawna)
b) gdy małżonek nie jest zdolny do aktu ludzkiego (np. jest pijany)
c) gdy jego żądanie współżycia jest nieumiarkowane, wyczerpujące psychofizycznie współmałżonka
d) gdy współżycie zagraża zdrowi czy życiu współmałżonka
e) gdy jedna ze stron popadła w chorobę psychiczną o charakterze trwałym (wtedy też nie byłby to akt w pełni ludzki)
f) gdy w małżeństwie jest wiele dzieci, a rodzice nie są w stanie wychować więcej na odpowiednim poziomie
g) gdy współmałżonek nie troszczy się o dom, o dzieci, nie daje pieniędzy na utrzymanie, wcale nie pracuje choć może
h) gdy jedna ze stron jest upakarzana, bita, a potem żąda się od niej stosunku
i) w chorobach wenerycznych
Czy gorsze samopoczucie nie należy do ważnych przyczyn... Wydaje się, ze zgodnie z podpunktem c jednak tak. W praktyce będzie chodziło o to, czy faktycznie chodzi o gorsze samopoczucie czy szukanie wymówki. I o to, jak często się to zdarza; czy nie stało się stałym elementem relacji. Trudno jednak dawać konkretniejsze wskazania, gdy pytanie jest dość ogólne. Warto porozmawiać o tym ze spowiednikiem i powiedzieć coś więcej o tym złym samopoczuciu...
J.