Klinna 22.01.2026 20:29

Jestem bardzo wrażliwa osobą.
Zauważyłam, że mega przeżywam każde nieprzychylne słowo.
O ile z takimi sprawnymi osobami w pełni sobie radzę, potrafię puścić mimo uszu ich gadanie, to z tymi niepełnosprawnymi jest kłopot. Albo z chorobami psychicznymi, bo takie to mogą nie panować nad tym co mówią. A ja szybko się denerwuje i biorę to do siebie. Weźmy ktoś z Zespołem Downa. Czyli jednocześnie mają niepełnosprawnośc intelektualną i mogą ranić. To boli, mimo że nie robią tego z premedytacją. Bym chciała większą odporność. Bo jeżeli wiem, że ktoś jest chory i ma ograniczona świadomość, to powinnam łatwiej wybaczyć.
Wiem że ich odpowiedzialność za grzechy jest ograniczona. A i tak przeżywam co one tam mówią. Wiem, ludzie są niedoskonali i zawsze będą.
Jak z tym iść do przodu, żeby samej się nie rozchorować, bo tłumaczenie sobie, że ten ktoś chory jest nie pomaga.
Nic nie da, że kogoś takiego upomnę w niektórych przypadkach , skoro ta świadomość bywa wyłączona, bo mózg inaczej działa. Nie chce któregoś dnia uciec od jakiejś chorej osoby, bo przytłoczy mnie jej zachowanie niezależne od niej. Bóg zapłać.

Odpowiedź:

Trudno radzić coś innego, niż próbę uzmysłowienia sobie, że te osoby niepełnosprawne mogą być tak samo rozżalone, niesprawiedliwe i co tam jeszcze, jak osoby w pełni sprawne. Tak na rozum to im trzeba by więcej wybaczać. Ot, jak wybaczamy osobom starszym, z e zmianami demencyjnymi... Trudno pojąć, dlaczego u Ciebie jest odwrotnie niż u wielu innych ludzi. No bo zazwyczaj chyba jednak na odwrót jest...

J. 

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg