Gość 05.12.2025 20:23

Szczęść Boże!
Dziękuję za ten portal i z góry dziękuję za odpowiedź.
1. Wiem że lenistwo z reguły nie jest grzechem ciężkim. Ale kiedy jest? To musi być coś bardzo poważnego np. coś się przez nasze lenistwo komuś stanie, czy mniej poważne takie jak niewysypianie się, pozbawianie się dobrych rzeczy w życiu? Bo trudno mi wyjść z lenistwa, a poza tym to nie mam zbytnio ciekawego życia, jakoś zatraciłem swoje zainteresowania(mam 17 lat) i ciężko mi trochę pewnie będzie odnaleźć w społeczeństwie.

2. Czy przeciąganie pójścia do spowiedzi przez wstyd, lenistwo albo niepewność jest grzechem ciężkim?

3. Czy jeżeli często popełniam grzech ciężki pożądania to moje spowiedzi są nieważne bo jakbym naprawdę żałował czy chociaż bał się piekła to bym tak nie grzeszył? Bo ja żałuję, tylko potem popełniam te grzechy znów. No chyba nie żałuję jakoś po spowiedzi mocno jeśli po zdaniu sobie sprawy z grzechu ciężkiego wiele razy go popełniam. No ale naprawdę już nie chcę tak robić. To jak żałuję na spowiedzi nawet jeśli nie jakoś super mocno to spowiedź jest ważna? Tak szczerze to z tym pożądaniem nie chciałem podejmować wysiłku żeby się poprawić czyli żeby np. odmawiać różaniec codziennie albo Biblię regularnie czytać albo wyjść z lenistwa, ćwiczyć itp. To znaczy po spowiedzi miałem motywację, ale później już nie. To też przez moje lenistwo.

4. Czy dotykanie swojego ciała w dowolnym miejscu bez zamiaru wywołania podniecenia ani pożądliwych myśli jest grzechem?

5. Czy brak ewangelizacji jest grzechem ciężkim? Bo jakoś nigdy prawie nie gadałem z kolegami(ateistami) o Bogu(dosłownie ze 2 razy) a tym bardziej nie ewangelizowałem otwarcie nikogo. Przyznaję że trochę to trudne(chociaż też mi się nie chce częściowo). Tak jakoś myślę sobie „kiedyś to zrobię”. Część ludzi ma też poważnego podejścia do religii więc trudno z nimi rozmawiać. Chociaż teraz myślę że całkiem dobrze mógłbym udowodnić katolicyzm a przynajmniej chrześcijaństwo. Myślę że najbardziej realnie to byłoby z kolegami luźno porozmawiać o tym. Ale łatwo mi tak myśleć a trudniej zrobić.

6. Jak mogę pomóc mojemu tacie(oprócz modlitwy), który jest katolikiem, ale nie wierzy Kościołowi, uważa Mszę, spowiedź czy inne katolickie rzeczy za wymysł/tradycję która nie ma znaczenia(„nie ma tego w Biblii”). I też nie przejmuje się zbytnio grzechem, myśli że poważne grzechy to tylko kradzież czy morderstwo(choć sam nie jest „złym człowiekiem” no ale np. nie idzie czasami na Mszę niedzielną ani nie uczestniczy w niej aktywnie, nie chodzi do spowiedzi).

7. Czy zjedzenie kawałków kiełbasy w zupie w piątek to grzech? Czy to zależy od tego czy tej kiełbasy jest sporo czy śladowe ilości? Bo w poście chodzi o przyjemność ze smaku mięsa a nie o samo mięso, prawda?

Odpowiedź:

1. Odpowiedzi udzieliłeś już sobie sam. Tak właśnie jest: lenistwo może stać się grzechem ciężkim, gdy człowiek świadomie i dobrowolnie ulegając lenistwu naraża siebie albo bliźnich na poważne konsekwencje. 

2. Nie wiem. Wiem, że:

a) katolik ma obowiązek spowiadania się raz do roku

b) jeśli świadom jest, że popełnił grzech ciężki, powinien pójść do spowiedzi jak najszybciej. 

Nie wiązałbym tego z lenistwem jako takim, ale raczej z zaniedbywaniem swojej wiary. Dalej jednak nie potrafię wyznaczyć czasu, po którym taki brak spowiedzi można by nazwać grzechem ciężkim. O tyle nie ma to większego znaczenia, że problemem jest trwanie w tym innym ciężkim grzechu, ewentualnie ten brak corocznej spowiedzi. 

3. Proszę na ten temat porozmawiać ze spowiednikiem. Nie powinienem wchodzić w ocenę motywacji konkretnego człowieka, szczerości żalu, postanowienia poprawy i temu podobne. 

4. Dotykanie swojego ciała nie jest grzechem. Zastanawiam się tylko skąd problem. Wiadomo na przykład, że człowiek się może umyć, podrapać, ubrać itd. To wszystko wiąże się z dotykiem. Czemu miałoby być grzechem? No ale jeśli ktoś ma nieczyste intencje... To już sam każdy musi samego siebie ocenić.

5. Nie patrzyłbym na dawanie słowem świadectwo o Chrystusie w kategoriach grzech/nie grzech. Nie można całej chrześcijańskiej aktywności sprowadzać tylko do tego. To bez sensu. No bo jak: człowiek będzie głosił Jezusa ze strachu, że jak tego nie zrobi, to popełni grzech? Albo będzie raz do roku przystępował do Komunii, ale nigdy więcej, bo tylko boi się grzechu, ale więcej nie? Być chrześcijaninem to szukać tego, co dobre. Czyli między innymi też dzielić się z bliźnimi swoją nadzieją życia wiecznego. Trudno powiedzieć, że jest grzesznym chrześcijaninem, kto żyje święcie dając tym piękne świadectwo swojej wiary, a nie miał od lat okazji do podzielenia się z kimś swoją wiarą słowem. To nie tak działa...

6. Nie wiem. Nie znam sposobu na przekonanie człowieka do swoich racji. Zwłaszcza gdy chodzi o kogoś, kogo nie znam.

7. Problemem nie jest to, czy w piątkowe zupie są kawałki mięsa czy nie, ale intencja: chcę zachować wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych albo nie. Jeśli zamawiasz zupę, np jarzynową, czyli z definicji raczej bezmięsną, i okazuje się, że zrobiono ja na mięsnym wywarze, to trudno mówić, że chciałeś jeść mięso. Ale jeśli sam sobie taka gotujesz  to tak: chcesz tego. 

Sporadyczne jedzenie mięsa w piątek nie jest grzechem ciężkim. Jest, gdy wynika z pogardy dla prawodawcy. Czyli gdy ktoś sobie z tego obowiązku nic nie robi.

J. 

 

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg