Pełła 03.12.2025 21:45

Witam serdecznie w ten grudniowy wieczór.
(...)
I dochodząc do sedna stąd to przytłoczenie bo jakoś "nie lubię" miłości. Nie miałam nigdy chłopaka, z rodzicami też nie lubię okazywać miłości, żadnego dotykania, pozwalam tylko takiemu koledze a i to nie zawsze.
Jak przestać bać się miłości?
Nie muszę lubić dotyku, mam do tego pełne prawo, jak "odczarować" to że ktoś może mnie kochać?
Pewnie to się też bierze z niskiej samooceny, przekonania, że nie zasługuje. Albo się boję podświadomie że ta koleżanka jest lesbijka. Ale nie - miała kilka chłopaków, więc chyba raczej nie. I mówi że chciałaby mieć męża i dzieci. Ani mnie nie całuje ani nic, nie zauważyłam by jakoś przejawiała romantyczne zainteresowanie swoją płcią.
I jakoś nie umiem przyjąć że ta relacja nosi znamiona przyjaźni. I się wkurzam, kiedy ktoś mi sugeruje to. Upieram się, że to tylko znajoma, koleżanka, kumpela. Zawsze na pytanie czy mam przyjaciół mówię że nie.
To takie chaotyczne dosyć. Proszę o ukrycie tych wrażliwych części.
I czasami tak tej koleżanko- przyjaciółce (bo tak bym nazwała tą relacje) współczuję że sama płaczę. Życzę jej jak najlepiej. Czyli biorę jej ból na siebie, co mnie wyczerpuje.
Co odpowiadający o tym myśli?
I myślę że temat powróci jeszcze nie raz. Moze na spowiedzi powinnam o tym powiedzieć? Bo nie chce żeby moje myślenie zmieniło się w grzech. Może to tylko wątpliwości jakieś?

Odpowiedź:

Nie wydaje mi się, żeby trzeba było obawiać się, ze koleżanka się zakocha. Z tego co piszesz lubi chłopaków, więc raczej mało prawdopodobne, że zakocha się teraz w dziewczynie. Może niewłaściwie jej skłonności do utrzymywania "kontaktu dotykowego" interpretujesz. Kobiety dość często właśnie dotykiem okazują innym kobietom swoją sympatię, czułość, swoją bliskość. Nie musi to świadczyć o lesbijskich skłonnościach. A Ty się tego obawiasz, bo w ogóle dotykania nie lubisz. I w tym może tkwić sedno problemu. Może, nie wiem...

Wydaje mi się, że lepiej by było, gdybyś o pomoc w takich sprawach zwróciła się do specjalisty. A co do spowiedzi... Nie widzę tu niczego, o czym trzeba by na spowiedzi mówić. 

J. 

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg