Miłość 26.10.2025 16:22
Czy w kontekście miłości katolickiej znak nieskończoności symboliczny jest zły? To znaczy może nie sam znak, ale stwierdzenie, że dwie dusze kochają się na zawsze nawet jak mąż, żona umrze i mogą ponownie zawrzeć małżeństwo? To czy ich miłość jest wieczna? I czy to nie żadne nadużycie taka sentencja?
Można śmiało mówić np że moi rodzice = wielka nieskończona miłość? Zakładając że jedno umiera i mama czy tata żeni się ponownie.
I chyba drugie małżeństwo, wiem że to nic złego w przypadku śmierci współ małżonka nie wyklucza miłości do tego zmarłego?
W sensie czy to jest wtedy nieskończoność?
Pan Jezus powiedział, że ludzie w niebie nie będą się żenić ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie Boży. Skoro jednak niebo jest dla tych którzy kochają - chodzi o miłość bliźniego - to na pewno mąż czy żona, którzy się kochali w niebie nie będą sobie obojętni. Jak będą wyglądały relacje między nimi tego jednak oczywiście nie wiemy... Mówimy w tym kontekście o doskonałej wspólnocie. Zapomnijmy na o miłości oblubieńczej, ale spójrzmy na rodzicielską: można kochać wszystkie swoje dzieci, nie tylko jedno, prawda? I coś takiego może nas łączyć w niebie. Bez wykluczenia bliższych relacji z tymi, z którymi na ziemi się było bardziej związanymi...
J.