Jot 10.12.2009 00:02

Witam, chciałbym spytać odnośnie wcześniejszych odpowiedzi co do picia alkoholu przez nieletnich. Odpowiadający zwykle odpowiada na tego typu pytania podobnie, tzn. że niepełnoletni nie powinni w ogóle używać alhokolu.

I w tym miejscu moje pytania:

1. Co można rozumieć przez sformułowanie "nie powinni"? Odpowiadający niestety formułuje to w ten sposób, że nie wiemy czy chodzi o grzech czy o coś innego.

2. Czy rzeczywiście pełnoletniość powinna wyznaczać granicę świadomego używania alkoholu? Tu zacytuję fragment jednej z odpowiedzi: "Z zasady niepełnoletni nie powinni używać alkoholu. Wcale. Nie tylko ze względu na dawne przyrzeczenia, ale ze względu na wiek, w którym alkohol szkodzi znacznie bardziej niż dorosłym. I nie chodzi tylko o szkodliwość dla zdrowia fizycznego, ale także dla psychiki."

To w pewien sposób doprowadza do dziwnego dylematu: czy oznacza to że pijąc np. dzień przed osiemnastymi urodzinami szkodzimy sobie na psychice, a w dzień osiemnastki już nie? To skrajny przykład, ale równie dobrze można powiedzieć, że osoba np. 17-letnia, nieraz bardziej świadoma i odpowiedzialna od powiedzmy 20-letniej, popełnia grzech i ogólnie wykroczenie natury etycznej pijąc alkohol, podczas gdy osoba 20-letnia tylko nadużywając go.

Czy rzeczywiście pod względem etyczno-religijnym ostra granica jest słuszna? Czy wypicie w sposób świadomy (tzn. tak by nie utracić kontroli nad sobą, dla towarzystwa, ze świadomością, że z alkoholem należy uważać) jednego - dwóch piw przez osobę siedemnastoletnią będzie rzeczywiście grzechem czy też wykroczeniem moralnym?

Moje zdanie na ten temat jest następujące - w wyważaniu winy moralnej czy etycznej w takim wypadku nie powinny istnieć sztywne zasady, podobnie jak w przypadku grzechu nie istnieje sztywna granica jego wagi. Uważam się za świadomego człowieka i nie czuję, żeby za około 200 dni, kiedy skończę 18 lat, moje sumienie miało nagle doznać olśnienia i sprawić, że poczuję się gotowy do picia alkoholu. Obecnie używam go rzadko i w niedużych ilościach. I nie mogę znieść widoku przeciętnej młodzieży upijającej się nieraz do nieprzytomności. To dla mnie coś zupełnie innego, niż kulturalne wypicie piwa ze znajomymi - mimo że jestem niepełnoletni. Robię to dla towarzystwa, fakt faktem patrząc nieco na ogół społeczeństwa (choć dotychczas nie piłem praktycznie wcale, tzn. sporadycznie tradycyjna lampka szampana itp.). Nie uważam, że robię źle i jak wcześniej wspomniałem sądzę, że moje sumienie jest rozwinięte na tyle, żeby panować nad sobą i rozumieć konsekwencje swoich czynów - dzieckiem nie jestem. Nie mam też żadnych szkód na zdrowiu. Zresztą nie od dziś wiemy, że niewielkie ilości alkoholu wpływają na organizm pozytywnie, a nie negatywnie ;)

Proszę o odpowiedź na moje pytania zarówno pod kątem religijnym, jak i ogólnoetycznym. Oba spojrzenia są dla mnie ważne. Proszę też o napisanie, czy Odpowiadający zgadza się z moim zdaniem i dlaczego. Dziękuję bardzo za poświęcony czas i pozdrawiam.

Odpowiedź:

1. Zdaniem odpowiadającego spożywanie przez małoletnich alkoholu jest grzechem. Chyba że ktoś w zwykłej ilości je nasączone nim ciasto czy cukierki.

2. Ta ostra granica jest po to, by młodzi ludzie, często zadufani w sobie, w swoje możliwości, nie wpadli w tarapaty, z których nie będą w stanie wyjść. Odpowiadający znał wielu młodych ludzi, którzy jeśli chodzi o alkohol byli bardzo pewni siebie. A jednocześnie niezwykle łatwo go nadużywali pijąc zbyt wiele na raz i stanowczo zbyt często. Fakt, żeby dostali małpiego rozumu wystarczyło im znacznie mniej, niż człowiekowi dorosłemu. Ale właśnie dlatego nie powinni pić.

Czy 200 dni robi różnicę? Można zadać pytanie, czy w takim razie różnicę robią 2 lata? A może 5? A może 10? W końcu ośmiolatek też swój rozum ma. Nie, 200 dni nie robi żadnej różnicy. Ale właśnie dlatego powinieneś te 200 dni poczekać. Bo nie am żadnego racjonalnego powodu - prócz Twojego chciejstwa i nieumiejętności odmawiania - byś teraz koniecznie musiał zacząć alkohol używać... Jeśli tego nie widzisz, to właśnie tu widać twoja niedojrzałość...

J.