xyz 04.12.2007 10:00

1.Jeśli obiecałem Panu Bogu że przez pewien czas powstrzymam się od grania w gry wszelakie i zdarzyło mi się że bym zagrał, ale to było jak byłem zdenerwowany i zapomniałem o tym. Na szczęście gry były internetowe i nie było internetu, więc nie udało mi się zagrać (na szczęście). Czy prawie złamanie takiego przyrzeczenia i w dodatku niespecjalnie tylko dlatego że przez chwile zapomniałem o tym mogło spowodować grzech ciężki, lub obrazić Pana Boga?

2.Czy kłótnia z rodzicami nawet taka większa jest grzechem ciężkim?

3.Czy powiedzenie np. że do komputera dorwał się jakiś debil, lub mówienie o kimś że ktoś jest debilem bo coś tam (debil słowo przykładowe, ale chodzi mi o takie łagodniejsze słowa jak właśnie debil) jest grzechem ciężki.

4. Czy też np. podkładanie głosu pod filmy gdzie np. jest wywiad z aktorem i jest to taki dialog podłożony że się śmiejemy z tego, mogą to być wulgaryzmy, lub słowa które sprawiają że się z tego śmiejemy, lub wyśmiewanie tej osoby, lub oglądanie tego jest grzechem i jakim.

5. Czy w żartach używanie na siebie wulgaryzmów i przezywania siebie też może być grzechem i jakim?

Odpowiedź:

1. Taką postawę trudno uznać za ciężki grzech. Wiadomo, że składamy Bogu obietnice i nie zawsze potrafimy je wypełnić. W każdej spowiedzi postanawiamy poprawę, a przecież ciągle upadamy. Ważne, by nie podejmować zobowiązań, których wypełnić nie chcemy.

2. Nie sposób rozgraniczyć, która kłótnia jest już grzechem ciężkim, a która nie. Nawet jeśli się zna jej szczegółowy przebieg. Musisz ocenić w sumieniu sam, jak wielka krzywdę wyrządziłeś rodzicom ową kłótnią. A jeśli masz wątpliwości, powierz je spowiednikowi...

3. Używanie wyzwisk jest grzechem Czy ciężkim? To zależy. Znowu od wielkości krzywdy. Takie sobie powiedzenie, że debil siadł przy kompie i coś namieszał na pewno grzechem ciężkim nie jest. Tylko po co w ogóle tak ludzi określać?

4. Jak wyżej. Ciężar grzechu zależy od wielkości zła. Samo podkładania dla zabawy pod czyjąś wypowiedź innych słów wcale grzechem nie jest. Bo nikogo przecież nie krzywdzi.

5. Jak wyżej. Wielkość złą zależy od wielkości krzywdy. Żart nie krzywdzi. Problemy są tu jednak aż dwa:

a) czasem ktoś uważa za żart coś, co bliźniego bardzo zabolało. Żartując trzeba się jednak umieć wczuć w to, jak to odbierze bliźni. To nie takie trudne. Wystarczy zastanowić się, jak ja bym sam taki żart wobec siebie odebrał. Ale szczerze.

b) wulgaryzmów nigdy nie powinno się używać.

Warto o tych dwóch sprawach także w żartach pamiętać.

J.