ona20 05.04.2007 15:30

Witam, na jednej spowiedzi nie powiedziałam o pewnej wątpliwości (chodziło o niepewność czy dobrze żałuje za pewien grzech). W pewnym momencie spowiednik spytał sie mnie czy żałuje za grzechy, powiedziałam ze tak, bo czułam że tak jest. Chciałam potem powiedzieć o mojej watpliwosci, ale nie powiedziałam bo spowiednik mi przerwał kiedy mówiłam o innych moich wątpliwościach, a ja juz nie chcialam byc natretna. Potem jednak uświadomiłam sobie, że wcale nie musiałam o tej wątpliwości mówić bo mówiłam o niej na poprzedniej spowiedzi, może bardziej ogólniej o tym powiedziałam na tej poprzedniej spowiedzi, ale teraz już wiem że napewno dobrze za wszystko żałuje. Chodzi o to że w momencie spowiedzi wydawało mi sie, że jak nie powiem o tej wątpliwości to bedzie to zatajenie, a zatajenie czyni spowiedz niewazna. Dopiero po spowiedzi uświadomiłam sobie że nie musiałam wcale o tym mówić. Chodzi mi o to czy sam fakt, że w czasie spowiedzi mam świadomość że cos zatajam czyni spowiedz nieważną, mimo ze jak pisalam wczesniej potem uświadomiłam sobie ze wcale nie musiałam o tej wątpliwości mówić. Zadawałam już podobne pytanie ale nie wiem czy Odpowiadający zrozumiał o co mi chodzi.
Dziękuje za poprzednie odpowiedzi.

Odpowiedź:

Zauważ że:

a) chciałaś powiedzieć księdzu o tej wątpliwości, ale Ci przerwał
b) wątpliwość nie dotyczyła grzechu, ale żalu za grzech;

Spowiedź była ważna. Gdybyś dziś jeszcze myślała, że trzeba było prawdę wyznać odpowiadający radziłby Ci, żebyś to zrobiła przy następnej spowiedzi. Ale skoro dziś uważasz inaczej, to w ogóle nie ma o czym mówić.

J.