peggy 1984 11.12.2006 08:18

Witam!
Głupota jest grzechem. Spotykam się z chłopcem, z którym zaczelismy myśleć o wspólnej przyszłości -małżeństwie. Rodzina jest przeciwna temu związkowi. Znam przyczyny ich obaw (chłopak pochodzi z rodziny, gdzie wiara nie jest na pierwszym miejscu). Mnie również ten fakt martwi, ale jednak widze, że się on stara i wie czym dla mnie jest wiara i rodzina katolicka, na co się godzi. Widzę, że powoli wzrasta w wierze. Moje pytanie jest następujące. Czy bycie z takim chłopcem, wiedząc o niebezpieczeństwach bycia z nim (nie ma w sobie korzeni wiary, tego fundamentu, więc nie wiadomo tak naprawdę jak będzie w przyszłości, bo teraz każde z nas sie stara) jest głupotą, a tym samym grzechem? Czy nasza wiara (moja i mojego chłopca), że z pomocą Jezusa, jesteśmy w stanie stworzyć dobrą, katolicką rodzinę jest czymś naiwnym, głupim? Może dodam, że nawet próbowaliśmy nie spotykać się, właśnie z powodu różnic, bo jest ich wiele wiecej, myśląc że to zauroczenie (znamy się juz rok)... jednak cały czas wracamy do siebie (nasze kontakty są czyste-oboje chcemy zachować czystość przedmałżeńską)... jak można tłumaczyć nasze zachowanie?

Odpowiedź:

Zdaniem odpowiadającego Twoja postawa nie jest głupotą. Nie lekceważysz niebezpieczeństwa, nie wypychasz go ze swojej świadomości. Świadczy to o tym, że podchodzisz do swojego ukochanego dojrzale. Nie wiadomo jak się wasze losy potoczą, ale jeśli wiedząc o tym co was dzieli będziecie się starali waszą miłość pielęgnować, zawsze podchodzić do siebie z szacunkiem, bez chęci zdominowania drugiej strony, to wasz związek może być bardzo udany....

Bo tak naprawdę najistotniejsze, by małżonkowie nie byli egoistami. Wtedy nawet to co dzieli nie przeszkadza w miłości... Możliwe też, że widząc Twoją postawę mąż też się z czasem nawróci. Oby tylko nie zabrakło wam do siebie cierpliwości...

J.