Szukam 03.10.2006 23:28

Niedawno odpowiadający doradzał dziewczynie któej chłopak zostawił ją i wstąpił do syminarium. Opinia o którą prosiła była taka:

(...)

Moje pytanie brzmi więc co ma według odpowiadającego zrobic młodzieniec który będąc z dziewczyną (można uzyć popularnego choć trochę dziecinnego słowa - chodząc z dziewczyną) usłyszy w swoim wnętrzu głos Pana mówiący mu ze nie tędy droga, że nie chce aby ten zakładał rodzine ale wybrał go do kapłaństwa? I nie chodzi mi o to że nagle w czerwcu wpadnie mu do głowy taka myśl i w sierpniu składa już papiery na uczelnie ale mam na myśli naprawde przemyślaną, przemodloną decyzje której chłopak jest, na ile to możliwe, pewien. załóżmy że dziewczyna nie jest w stanie, przynajmniej n arazie, zrozumeić tej decyzji i wiadome jest że będzie cierpiec. Nie da się uniknąć wyrządzenia cierpienia. Jasne można było przed zawiązaniem jakiegoś bliższego związku pomyśleć wiele razy ale oczywiste przecież jest że właśnie po to jest ten okres młodości żeby sprawdzić jaka droga jest dla nas przygotowana, komuś się wydawało że małżeństwo a później jednak oświeca go światło i widzi że kapłaństwo. (w moim przekonaniu przeciętny człowiek, kapłan czy nie kapłan aż do zawarcia sakrramentu nie może być pewnym co do swojej drogi) Nie mówie tu o szczeniackich instyntownych zachowaniach ale o odpowiedzialnych (jak na ten wiek) decyzjach. Co więc ma zrobic taki młody mężczyzna? nie uniknie zranienia dziewczyny. Czy w opini odpowiadającego robi źle? To jest "niedobry start w kapłaństwo"? Mi się wydaje ze on nie za baardzo ma teraz wyjście.

Odpowiedź:

Jeśli jego decyzja jest przemyślana i przemodlona, to nie powinien wcześniej dziewczynie zawracać w głowie... Co innego powiedzieć o swojej decyzji dziewczynie pół roku wczesniej, gdy mozna z nią jeszcze sporo pogadac, a co innego uciec do seminarium

J.