arlekin 03.10.2006 18:50

Szczęść Boże!

Na początku chciałabym pochwalić bardzo ten serwis i zaznaczyć, że regularnie go odwiedzam! To, co robicie tutaj jest bardzo pozytywne i potrzebne! Bóg zapłać! :)
Dziękuję również serdecznie za wszystkie odpowiedzi na moje pytania!

Mam pewną radę dla Anonima piszącego tu 2006-09-15 17:40:39 odnośnie wstydzenia się - ja także miałam podobny problem - wstydziłam się przeżegnać na ulicy lub w autobusie, bo ludzie patrzą, co sobie pomyślą, itd., ale starałam się z tym walczyć i modliłam się, prosząc Pana Jezusa o odwagę i udało się! Każdego dnia starałam się odważyć się, pomalutko, małymi kroczkami i teraz nie wstydzę się już publicznie przeżegnać się lub pomodlić. Odwagi - tobie Anonimie też się uda - tylko trzeba koniecznie codziennie próbować śmiało!

A teraz moje 2 pytania:
1. Jak reagować, co mówić, gdy ktoś - raczej niewierzący - kpi i obraża katolików? Mówiąc np.: "Ludzie w Polsce niby są wierzący, ale..." - i tu padają oskarżenia i wyzwiska? Co wtedy robić? Nie chcę być bierna w takich sytuacjach.
2. W pewnych życiowych sytuacjach jest czasem trudno dokonać wyboru - np. czy osoba powinna zostać i opiekować się starszą chorą matką, która nie może wychodzić na dwór ani zostawać sama w domu, czy też zostawić matkę w domu i pójść w tym czasie do kościoła? - dodam, że sytuacja ta dotyczy niedzieli, kiedy to osoba ta odwiedza i opiekuje się matką.

Odpowiedź:

1. Odpowiadajacy radziłby w takim wypadku sprowadzac rozmowę do konkretów: konkretnie jaki człowiek, co złego robi. Bo inaczej to tylko puste narzekanie, przed którym nie sposób sensownie się bronić...

2. Zazwyczaj można pogodzić jedno z drugim. Msza nie trwa przeciez tak długo. Ale jeśli zaistniałaby jakaś konieczność zostania z matką cały czas, wtedy ta opieka byłaby ważniejsza... Tak to zresztą tłumaczy Katechizm Kościoła katolickiego (2181)...

J.