+ 21.09.2005 21:07

Szczesc Boze. Mam 14 lat. W katechiźmie jest napsiane, że laska uswiecajaca jest do zbawienia koniecznie potrzebna. Czy jesli ktos byl cale zycie dobry lecz w chwili smierci nie byl w stanie laski uswiecajacej, czy jego dusza pujdzie do piekla? Czy Bog nas bedzie sadzil z calego zycia, czy tylko z grzechow od ostatniej spowiedzi? Skad my mamy pewnosc o tym kto pujdzie do nieba a kto do piekla jezeli nikt z nas zyjacych na sadzie Bozym nie byl? Czy w Biblii bylo pojecie "grzech cięzki i grzech lekki" ??? P.S. nie udostepniajcie meila.

Odpowiedź:

1. Niedawno czytaliśmy w Kościele tekst z proroka Ezechiela, który pierwszy z Twoich dylematów nieco wyjaśnia (Ez 18, 21-32)

"A jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegł wszystkich moich ustaw i postępowałby według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: nie będą mu poczytane wszystkie grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował.

Czyż tak bardzo mi zależy na śmierci występnego - wyrocznia Pana Boga - a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył? A gdyby sprawiedliwy odstąpił od swej sprawiedliwości i popełniał zło, naśladując wszystkie obrzydliwości, którym się oddaje występny, czy taki będzie żył? Żaden z wykonanych czynów sprawiedliwych nie będzie mu poczytany, ale umrze z powodu nieprawości, której się dopuszczał, i grzechu, który popełnił. Wy mówicie: Sposób postępowania Pana nie jest słuszny. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne? Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze.

A jednak Izraelici mówią: Sposób postępowania Pana nie jest słuszny. Czy mój sposób postępowania nie jest słuszny, domu Izraela, czy to nie wasze postępowanie jest przewrotne? Dlatego, domu Izraela, będę was sądził, każdego według jego postępowania - wyrocznia Pana Boga. Nawróćcie się! Odstąpcie od wszystkich waszych grzechów, aby wam już więcej nie były sposobnością do przewiny. Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy, któreście popełniali przeciwko Mnie, i utwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha. Dlaczego mielibyście umrzeć, domu Izraela? Ja nie mam żadnego upodobania w śmierci - wyrocznia Pana Boga. Zatem nawróćcie się, a żyć będziecie".

Jeśli więc człowiek dobry przejdzie na stronę grzechu, poniesie tego konsekwencje. Rodzi się tylko jedno pytanie: czy człowiek, który całe życie żył dobrze, rzeczywiście może w ostatnich chwilach życia popełnić grzech ciężki? Przecież ten grzech, zamykający drogę do nieba nie jest dobremu człowiekowi tak łatwo popełnić. Trzeba by jego czyn był poważnym złem, popełnionym w pełni świadomi i w pełni dobrowolnie. Coś takiego nie zdarzy się przecież "przez przypadek"...

2. Bóg na sądzie weźmie pod uwagę całe życie człowieka, czyny dobre i złe. Na pewno jednak grzechy, które nam Bóg odpuścił nie staną się dla nikogo powodem potępienia. Być może trzeba będzie jeszcze za nie odpokutować, aby wydoskonalić się w miłości...

Wyjaśnijmy na czym polega owo wydoskonalenie się w miłości. Dajmy na to ktoś kogoś okradł. Złapano go, wszystko oddał, potem poszedł do spowiedzi i swojego czynu żałował. Grzech został mu wybaczony. Pozostała jednak w jego sercu chciwość, która go do tamtego czynu skłoniła. To ją trzeba jeszcze wykorzenić... jej trzeba się jeszcze pozbyć. Właśnie przez szeroko rozumianą pokutę, np. służbę na rzecz drugiego człowieka, która pozwoli dostrzec marność bogactwa i wspaniałość miłości bliźniego...

3. Skąd wiemy kto trafi do nieba? Znamy Boże prawo, wiemy co mamy czynić, a czego unikać. Wiemy też co powinien zrobić człowiek, który zbłądził w grzech. Wiemy więc jak osiągnąć wieczne szczęście. Ewentualny problem polega tylko na tym, że do końca nie znamy drugiego człowieka (a czasami i samych siebie). Ale to nie problem, bo ta wiedza nam nie jest potrzebna. A Bóg, który nas będzie sądził wie wszystko...

4. W Biblii nie ma pojęcia "grzech cięzki" i "grzech lekki". Jest chyba jednak oczywistą sprawą, że zupełnie czym innym jest kradzież bułki przez głodne dziecko, a czym innym wyrwanie staruszce portfela z całą jej emeryturą...

J.