agnieszka 31.08.2005 20:08

Szczęść Boże! Mam problem, a właściwie pytanie. Wydaje mi się, że w przeszłości zdarzyło mi się świętokradzko przystępować do Sakramentów Świętych. Ze wszystkich grzechów ciężkich, które popełniłam wyspowiadałam się, miałam z tym trochę problemów, bo troszkę sie bałam, może nie tyle samej spowiedzi, co reakcji księdza. Moje spowiedzi były szczere, ale cały czas je rozpamiętuję i zastanawiam się czy o czymś nie zapomniałam, czy ksiądz na pewno wszystko słyszał... itd. No i własnie nie wiem, co mam teraz zrobić... czy powinnam się wyspowiadać z tego, że świetokradzko przystepowałam do Sakramentów skoro z wszystkich grzechów ciężkich się już wyspowiadałam wcześniej? Nawet nie wiem, jak miałabym zacząć. Będę wdzięczna za odpowiedź i pomoc. Dziękuję, że jesteście!

Odpowiedź:

Twoje odczucie, w świetle tego co piszesz, jest błędne. Skoro spowiadałaś się szczerze ze wszystkich grzechów ciężkich (i za nie żałowałaś), to Twoje spowiedzi nie są świętokradzkie. Nawet jeśli o czymś zapomniałaś. Nawet jeśli ksiądz nie dosłyszał tego co mówisz. Liczy się Twoja intencja. Jeśli teraz przypomni Ci się jakiś grzech ciężki o którym zapomniałaś, to możesz o nim powiedziec przy następnej spowiedzi.

Tylko uważaj. Nie grzeb w dalekiej przeszłości, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Skoro nie pamiętasz dziś, że o jakimś grzechu zapomniałaś, to zapewne nie zapomniałaś. Nie sięgaj pamięcią do jakichś dawnych spowiedzi. Powierz wszystko Bożemu miłosierdziu. Bóg nie jest skrupulatnym księgowym naszych grzechów, ale dobrym Ojcem.

Możesz dla spokoju sumienia o sprawie porozmawiać ze spowiednikiem. Ale powie Ci to samo....

J.