04.01.2023 04.01.2023 20:00

Szczęść Boże! Chciałbym poruszyć kilka kwestii:
1. Chciałbym się dowiedzieć kiedy można traktować modlitwę czy inne pobożne praktyki jako magiczne i co zrobić aby tak nie było w naszym życiu.
2. Jestem osobą o bardzo wrażliwym sumieniu i się zastanawiam czy w moim przypadku dobrym będzie jeśli przyjmę szkaplerz karmelitański. Bo Maryja obiecała, że kto będzie go nosić i w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego. Powiem szczerze - bardzo mocna i "kusząca" obietnica. Ale się zastanawiam czy gdybym go przyjął, to czy nie zacząłbym go traktować w sposób magiczny, że mam niejako gwarancję zbawienia - choć oczywiście wciąż starałbym się naśladować Chrystusa, więc szkaplerz mógłby być jedynie takim moim "wzmacniaczem". Nie wiem czy przyjęcie go będzie dobre dla mnie. Co o tym myśli Pan Odpowiadający?
3. Wracając do tematu szkaplerza - w ubiegłym roku miałem przyjemność uczestniczyć jako świadek w obrzędzie przyjęcia szkaplerza. Wcześniej przeczytałem, że kapłan nakładający szkaplerz dodaje danej osobie, która przyjęła szkaplerz, do odmawiania jakąś modlitwę maryjną, często - Zdrowaś Mario. A wtedy tak nie było - kapłan żadnej modlitwy nie nadał nikomu. Tak więc gdybym przyjął szkaplerz, a kapłan by mi nie nadał żadnej modlitwy - co powinienem w takiej sytuacji zrobić?
4. Jak wspomniałem wyżej, jestem osobą o bardzo wrażliwym sumieniu i niestety jest tak, że wszędzie widzę grzech. Gdzie się nie spojrzę, co nie pomyślę, co się nie wydarzy w moim ciele - sumienie zaraz drży, że to grzech. A przecież tak na pewno nie jest. Co powinienem zrobić aby przestać tak patrzeć na życie?
5. Szatan umiłował sobie dręczenie mnie szczególnie w jednej sferze - czystości, co przy moim wrażliwym usposobieniu jest szczególnie męczące. Dla mnie każde spojrzenie na kobietę czy dziewczynę jest udręczeniem, bo zaraz widzę w tym grzech. A ja nie chcę grzeszyć, nie chcę patrzeć na płeć przeciwną jako na obiekt seksualny - chcę dostrzegać człowieka w całym jego pięknie i złożoności. A chcąc nie chcąc biologia działa tak, że mój wzrok zaraz wędruje w miejsca intymne. Ja tego nie chcę i zaraz wzrok obracam. Gdy np. oglądam jakiś film, to celowo zasłaniam ręką kobietę lub jej wrażliwe miejsca, żeby się nie narazić na grzech. Tak samo często unikam patrzenia na dziewczyny i patrzę się gdzieś indziej. Choć tak robię, bo nie widzę innego rozwiązania, nie wydaje mi się, żeby to było normalne. Chodząc do szkoły, nie uniknę płci przeciwnej i nie uniknę choćby przelotnego spojrzenia na miejsca wrażliwe. A grzeszyć nie chcę. I nie wiem co zrobić i jak się zachować, jaki będzie tutaj złoty środek - żeby nie popadać w paranoję oraz żeby sobie nie pozwalać grzeszyć. Co powinienem zrobić?
Bardzo dziękuję za udzielone odpowiedzi!
Błogosławionego Nowego Roku!

Odpowiedź:

1. Magicznym jest chyba to podejście do modlitwy i szerzej spraw wiary, w którym ktoś szuka sposobu na to, by Boga zmusić do pełnienia własnej woli.

2. Nie potrafię tego dylematu rozstrzygnąć. Zwłaszcza że w grę wchodzą skrupuły. I pojawia się to pytanie o magiczne traktowanie wiary. Radziłbym porozmawiać o tym ze spowiednikiem.

3. Nie wiem. Proszę wyjaśnić to z kapłanem, który by szkaplerz nakładał. Standardowo wszystko wygląda podobno tak: http://www.szkaplerz.legnica.pl/przywileje_obowiazki.php

4. Myślę, że trzeba robić mniej więcej to, co powinien zrobić ktoś, komu wydaje się, że ciągle powinien myć ręce: trzeba zgodzić się na odrobinę brudu. Nie chodzi o robienie czegoś złego. Ale mówisz, że wszędzie widzisz zło. No to zastanów się  którego zła powinieneś koniecznie unikać, a na jakie możesz się jeszcze, jako na niewielkie, zgodzić. Bo pewnie właśnie tam, gdzie widzisz tylko niewielkie zło, jest go najmniej albo i nie ma go wcale.

5. Nie ma w patrzeniu na ludzi grzechu. Może być nim patrzenie pożądliwe, ale przelotne spojrzenia trudno za pożądliwe uznać. Możesz też, gdyby Cię to męczyło, spróbować pomyśleć o kłopotach tej dziewczyny, na która patrzyłeś. Ot, o kłopotach w nauce, o jej zmartwieniach, przypomnieć sobie, czy ktoś jej ostatnio źle nie potraktował (koledzy, koleżanki, nauczyciele) itd. Chodzi o to, by myśleć o niej jak o człowieku...

6. Dziękuję. Wzajemnie.

J.