Gość 22.06.2022 00:41

Czy wagarowanie w sytuacjach np na końcu roku gdy mało kto chodzi z klasy do szkoły to grzech? Nie wyobrażam sobie sytuacji w której miałabym zostać sama lub tylko z drugą osobą na lekcjach z nauczycielem, poza tym chodzenie wtedy nie na dla mnie wiele sensu jak większość moich nauczycieli nie prowadzi już lekcji. Tak samo mam to samo pytanie do innych sytuacji szkolnych gdy np większość osób nie idzie na wf w dany dzień.

Odpowiedź:

Nie widziałbym tu większego grzechu. Oczywiście lekceważenie swoich obowiązków czynem godnym pochwały nie jest. Ale o grzechu zwłaszcza poważnym, trudno mówić...

Grzech to nie jest złamanie jakichkolwiek zasad. Grzech to zawsze jakieś większe czy mniejsze zło. Uczynione z jakąś tam świadomością i jakąś dobrowolnością (stąd sny żadnym grzechem nie są). Jak się zastanowić, to zło wagarów... Na czym miałoby polegać? Złe może być to, co się podczas tych wagarów robi. Albo że się zdenerwuje tym nauczyciela. Ale poza tym, to poważniejszego zła w wagarach nie widzę... Nawet notoryczne niechodzenie do szkoły.... No, jakimś tam grzechem, przez hołdowanie lenistwu, pewnie jest. Ale jakie są tego złe skutki? Że ktoś zostanie na drugi rok w tej samej klasie? Bolesne, ale zło wielkie to chyba nie jest. Tym bardziej obniżona ocena ze sprawowania. Wiem, że w szkole stawia się sprawę tak, jakby chodzenie do niej było największa świętością. Ale tak nie jest. Życie nie musi być startem w wyścigach. Owszem, brak wykształcenia na pewnym poziomie uniemożliwia wykonywanie niektórych zawodów, ale przecież można znajdować radość życia w tym, że się sprzedaje w warzywniaku, prawda? Znałem takie osoby. A to przecież bardzo potrzebna praca. Dużo bardziej niż praca niejednego wysoko wykwalifikowanego w innych dziedzinach pracownika.

J.

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg