Gość 10.06.2022 17:23

Jeśli jest taka możliwość, to proszę o ukrycie pytania. W październiku na modlitwie różańcowej ksiądz powiedział, że przyrzeka odmawiać codziennie różaniec. Po tych słowach wkręciłem sobie, że też powinienem to robić, bo inaczej nie dotrzymam słowa. Niedługo potem na spowiedź ksiądz zapytał jakie mam postanowienie, w czym chce się zmienić ja na to, że może więcej się modlić, na co ksiądz zapytał więcej to znaczy ile, to ja na to, że pół godziny dziennie przynajmniej, ksiądz tak jakby machnął na to ręką, ale tu z nów pojawiło się uczucie przymusu, że jak nie będę się tyle modlił, to nie dotrzymam słowa danego Bogu. Przez te dwie sytuacje modlitwa stała się dla mnie nieprzyjenym obowiązkiem, różaniec bezrefleksyjnie odmawiany, modlitwa odmawiana z zegarkiem w ręku. Modlitwa przez to, że stała się kompulsją straciła dla mnie sens. Pytałem o to spowiednika, czy to grzech jeśli nie będę się modlił te 30 minut dziennie i nie będę odmawiał codziennie różańca, ale nie otrzymałem jasnej odpowiedzi. Dlatego pytam czy to grzech? Dla mnie taka modlitwa nie ma sensu stała się recytacja wierszyków w 30 minut, a nie spotkaniem, relacją z osobowym Bogiem. Dodatkowo chciałem zapytać, czy to grzech jeśli nie pomodlę się rano, bo nie potrafię zebrać myśli o poranku?

Odpowiedź:

Spowiednik może człowieka zwolnić z różnych tego rodzaju zobowiązań, więc ten, od którego nie dostałeś jasnej odpowiedzi pewnie to zrobił. Problemem wydaje mi się nie to, że czy możesz nie odmawiać różańca i modlić się krócej, ale właśnie to "wkręcenie" sobie. To tak nie działa. Nie jest tak, że myśl przemknie człowiekowi przez głowę i buch, już złożona obietnica. Rób postanowienia, ale nie składaj Bogu obietnic, nie deklaruj, że teraz to już na pewno, to problemu nie będzie...

J.