Gość 17.09.2020 21:47

Szczęść Boże, mam pytanie związane z Kościołem. Zilustruję problem przykładem. Odpowiadający pisał niejednokrotnie, że zasadniczo robienie tatuaży nie jest grzechem. Takiej opinii jest sporo duchownych, chyba nawet sam papież. Ale inni, zwłaszcza egzorcyści, często wypowiadają się o tatuażach bardzo krytycznie, niektórzy wprost mówią, że to grzech. A gdzieś pomiędzy tymi teologami jest zwykły, szary katolik, który nie ma żadnego powodu, żeby słuchać akurat tego księdza, a tego drugiego nie. Oczywiście tatuażu to sobie można po prostu nie zrobić (to na pewno nie jest niczym złym). Ale spory mogą być poważniejsze. Co mają robić wierni, gdy Kościół nie jest zgodny w jakiejś kwestii?

Odpowiedź:

W robieniu soboie tatuażu odróżniłbym od siebie dwie rzeczy: samo to, ze ktoś robi jakiś tam tatuaż i treść tych tatuaży, co konkretnie rysunek zawiera. Serce przebite strzałą, kotwica, twarz koleżanki czy parę innych może i jakoś zdrowiu szkodzą, ale na pewno nie bardzo. Na pewno nie stanowią żadnego zagrożenia duchowego. No, można co najwyżej pytać o rozsadek takiego człowieka. Ale jeśli ktoś tatuuje sobie ciało wyobrażeniami jakichś demonów - przynajmniej tak to jest odbierane - to trudno powiedzieć, że nie ma to znaczenia, prawda. Co w głowie ma człowiek, który decyduje się na namalowanie sobie na trwale na skórze czegoś takiego?

Czyli nie chodzi o samo tatuowanie się, ale to, co za tym stoi. Namalowanie farbą na ścianie LEGIA PANY to zniszczenie czyjejś własności, ale nie niesie ze sobą jakieś negatywnej treści. Gdy jednak ktoś wypisuje na ścianach bluźnierstwa, przeciw Bogu albo wychwalające demony, to jest to już inna sprawa, prawda?

J.