Stokrotka 15.09.2020 07:40

Dlaczego tyle zła jest w Kościele Katolickim?

Afery pedofilskie; mobbing wobec młodych księży i sióstr zakonnych; sprawa sierocińca Boromeuszek w Zabrzu; sprawa masowych grobów zamęczonych kobiet przy klasztorze Magdalenek w Irlandii; udział w przymusowym odbieraniu dzieci wrogom reżimów w Hiszpanii czy Portugalii; sprawa o. Marciala Degollado; przenoszenie księży oskarżanych o nieobyczajność do innych parafii, albo nawet zagranicę; kazus abp. Wesołowskiego i jego tajemnicza, nagła śmierć; zaginięcie bez wieści Emanueli Orlandii; afery finansowe związane z osobą abp. Marcinkusa i bankructwo Banku Ambrosiano; skłonność do alkoholu u tylu duchownych, także biskupów (...); sprawa kardynała McCarricka oskarżonego o pedofilię i wiele innych skandali...

Tego czy wiara jest prawdziwa nie wolno oceniać przez pryzmat świętości członków Koscioła, ale czy prawdziwy Kościół mógłby skrywać takie potworności? Grzech był w Kosciele od zarania, ale w czasach pierwszych chrześcijan nie było tak ciężkich grzechów i tak częstych. Poza tym nikt nie chciał ich tuszowania i nikt ich nie ukrywał!

Prawdziwość Koscioła nie zależy od moralnego prowadzenia się Jego władz, ale czy nie jest tak, że "po owocach poznacie"?

Czy to co się dzieje nie wynika z nauczania Kościoła, jego przekonania o własnej prawdziwości, stworzenia "wyższej kasty" kapłanów ("drugich Chrystusów") i przywiązywania wagi do nieistotnych rzeczy (jak antykoncepcja, którą stosuje większość katolickich małżeństw, homoseksualizm, który wg. Katechizmu nawet nie jest nazwany "grzechem", a czyny homoseksualne są jedynie "moralnie nieuporządkowane" itd.)

Czy to nie przyczyniło się do odwrócenia uwagi od prawdziwego zła i dostrzegania drzazgi w oku innych, a niedostrzegania belki w swoim?

Dlaczego tylu skandali nie ma w innych niż Katolicki Kościołach, a jak się zdarzają, to są natychmiast wyjaśniane, a ich sprawcy nie mogą liczyć na ochronę? W Kosciołach protestanckich takie rzeczy, jeśli się zdarzają, to są momentalnie wyjaśniane, a ich sprawcy pociągani do odpowiedzialnosci. W Kościele prawosławnym też jakoś o takich skandalach na taką skalę nie słychać...

Nie kupuję argumentacji, że "media widzą zło, a nie dostrzegają dobra w Kościele Katolickim"! To brzmi tak, jakgdyby dobro tam czynione usprawiedliwało ten ogrom zła.

Ciężko jest po tym wszystkim wierzyć, że Kościół Katolicki jest Kościołem Boga i nie dziwi mnie to, że rok w rok Kościół Katolicki w Niemczech opuszcza grupa licząca tyle osób, co duże miasto.

Odpowiedź:

Żadnej argumentacji kupować nie musisz. Ale liczą się fakty, nie wrażenia. A te.. No cóż, przynajmniej w części spraw, które wymieniłeś, różnią się od tego, co piszesz.

Ot, nie jest prawdą, że złe rzeczy dzieją się tylko w Kościele katolickim, a gdzie indziej są natychmiast wyjaśniane. Gdybyś poczytał więcej, wiedziałbyś, ze tak nie jest, Ale - po pierwsze - protestantów i prawosławnych w Polsce mniej. A po drugie, aferami w tych gremiach media krócej się zajmują. Podobnie jak aferami w innych, nie religijnych gronach.

Albo taki mobbing wobec młodych księży i sióstr zakonnych. Piszesz, jakby to było powszechne. A to nieprawda. Owszem, zdarzają się takie przypadki, ale to nie jest tak, ze wszyscy przez coś takiego przechodzą.

Albo sprawa masowych grobów przy klasztorze w Irlandii. Pokojarz fakty Skoro w tym kraju wychowaniem dzieci bez rodziców zajmowały się zakonnice, to gdy wybuchła jakaś zaraza, gdzie miały być pogrzebane? Czy myślisz, ze te zakonnice te dzieci zamordowały? Idź na pierwszy lepszy cmentarz. Zobacz ile dzieci umiera w pierwszych kilku latach życia. I to dziś! A pójdź na starszy. Zobaczysz grobów znacznie więcej. Śmierć dziecka niedługo po narodzeniu zdarzała się dawniej, często nie raz, w prawie każdej rodzinie.

Przenoszenie księży oskarżonych o nieobyczajność do innych parafii... A co to znaczy nieobyczajność? Kryje się pod tym wiele różnego kalibru spraw. Dlaczego uważać że wszystkich należało surowo ukarać? I dlaczego nie widzieć, ze takie przeniesienie jest karą? I to karą za rzeczy, których państwo w ogóle by nie ukarało? No bo piszesz o nieobyczajności, Czy jeśli ksiądz miałby dziecko z 20 latką byłby przez kogoś za to ukarany?  A jak do niedawna karane były przestępstwa na tle seksualnym? Kiedy i jak zaostrzono te przepisy? Jak było wcześniej?

Udział w przymusowym odbieraniu dzieci... Tak, to straszne, Na czym ten udział polegał? Że odebranymi się zajmowali? To co: miały zamieszkać na ulicy? Jaka była alternatywa dla tych dzieci? Dlaczego tych, którzy się nimi zajęli oskarża się o współudział? Na pewno to współudział czy ratowanie sytuacji?

Emanuela Orlandi... Dlaczego uważasz, że jakiś duchowny ma z tym coś wspólnego? Niczego takiego do tej pory nie udowodniono. Mówiło się na ten temat wiele różnych rzeczy i niczego, po sprawdzeniu pogłosek, nie udało się potwierdzić. Dlaczego uważasz, że to oskarżenie jest prawdziwe? Może być, ale różnie dobrze mógł to zrobić ktoś inny. Nie wiadomo.

Alkohol - jasne, to smutne. Tylko akurat wymieniłeś też takiego biskupa, który przeszedł terapię i teraz zdaje się problemu nie ma....

Nie twierdzę, ze inne oskarżenia nie są prawdziwe. Ale skoro wyszły na jaw - ot Banku Abrosiano - dlaczego twierdzisz, ze są ukrywane? Zresztą żeby cokolwiek wyszło na jaw, najpierw trzeba się o tym dowiedzieć prawda? W tym wypadku papież musiał się najpierw dowiedzieć, albo ktoś z jego otoczenia. A po dowiedzeniu się: czy istnieje obowiązek informowania świata o wszystkich brudach? Czy np. w Polsce informacje o wszystkich wyrokach, choćby tylko poważniejszych, są podawane do wiadomości publicznej przez publikację w prasie?

Mamy do czynienia ze zjawiskiem złożonym: z jednej strony są prawdziwe grzechy ludzi Kościoła, z drugiej jest strony czarny PR, w którym wszystkie brudy się wyciąga, część się jeszcze podkoloruje i przedstawi w jak najgorszym świetle, a część - po prostu zmyśli. Ot, sprawa prałata Jankowskiego: z najnowszej książki na jego temat wynika, że prawie na pewno najpoważniejsze zarzuty pod jego adresem - jakoby wykorzystywał nastolatki, a jedna z nich, gdy zaszła w ciążę, popełniła samobójstwo - są zwyczajnym wymysłem. Autorzy książki zadali sobie trud sprawdzenia informacji podawanych przez jedną (!) osobę, która na dodatek nie chce ujawniac ani nazwisk ani miejsc. W tym, miejscu, które podała, nikt nic nie pamięta. A owej samobójczyni szukali w aktach policjanci: gdyby tak było a aktach milicji musiałaby się jakaś wzmianka zachować, prawda? A nie ma nic.

No i właśnie tak to jest.

J.