Gość 11.09.2019 09:55

Witam
Zadałem tu już parę pytań i odpowiadający bardzo mi pomógł w wielu kwestiach więc postanowilem znowu napisać.
Ostatnio przeczytałem na jednej ze stron katolickich że nie powinno stać się na zewnątrz kościoła podczas mszy OD TAMTEJ PORY ZMIENIŁEM SWOJE NAWYKI I WCHODZĘ NA MSZĘ DO ŚRODKA KOŚCIOŁA.
Teraz zacząłem się zastanawiać czy popełniłem jakiś grzech stojąc podczas mszy na dworze co prawda zawsze stałem w miejscu dzie było dobrze wszystko słychać i nie stałem na dworze po to żeby sobie pogadać ze znajomymi tylko starałem się czynnie uczestniczyć we mszy. Mam 30l i nie pamiętam żebym kiedyś opuścił niedzielna mszę św ale na przestrzeni lat zdarzało mi się właśnie stać na dworze szczególnie latem jak jest ładna pogoda. Lubię chodzić do kościoła nie jest to dla mnie jakiś przymus a na dworze stawalem bo i inni ludzie też tam stoją i myślałem że latem poprostu można.
Często też jesteśmy w koscilel z naszymi dziećmi 3 i 7l na zewnątrz jest nam poprostu wygodniej bo nawet jak dzieci rozrabiaja to nie przeszkadzają innym ale przez te 30l jak jeszcze dzieci nie było też zdarzało mi się uczestniczyć we mszy stojąc na zewnątrz z innymi ludźmi.
Koniec końców odkod przeczytałem ten artykuł i dowiedziałem się że lepiej być w środku to idziemy z dziećmi do środka w sumie pora się nauczyć że dom Boży to nie plac zabaw.
Czy stojąc na dworze popełniłem jakiś grzech?
Przeglądam wasza stronę od czasu do czasu i odpowiedzi tu napisane wydaja mi się trafione są takie wyrownowazone więc bardzo proszę o jakąś odpowiedź. Mam bardzo delikatne sumienie kiedyś nawet bardzo dokuczaly mi skrupuły i dzięki radom księży i odpowiedzi tu udzielonych udało mi się z nich wyjść przynajmniej częściowo.

I drogie pytanie
Czy jeśli na ostatniej spowiedzi nie poruszylem tego tematu to moja spowiedź jest ważna? Nie chciałem nic zataic modlilem się do Ducha świętego o dobrą spowiedź ale w tym temacie poprostu zbaranialem niewiedzialem jak to zakwalifikować no bo przecież nie miałem złych intencji idąc na mszę poprostu uznałem to za niedopatrzenie z mojej strony i postanowiłem że zamiast zastanawiać się grzech czy nie poprostu będę uczestniczył we mszy wchodząc do środka ale po spowiedzi znowu zacząłem zadreczac się pytaniami. Jedno wiem napewno chciałem szczerze wyznać wszystkie grzechy poprostu być może pomyliłem się w ocenie tego tematu. Czy moja spowiedź była ważna? Nieprawdę chciałem się szczerze wyspiwiadac wolał bym nie przystąpić do spowiedzi niż coś zataic.
Przepraszam że tak się rozpisałem ale boję się że znowu wrócą skrupuły to wcale nie jest przyjemne kiedy po szczerej spowiedzi człowiek zaręcza się pytaniami czy spowiedz była ważna czy nie za mało się oskarżył itd.
Proszę o radę i pozdrawiam.

Odpowiedź:

Moim zdaniem stanie przed kościołem podczas Mszy nie kwalifikuje się do uznania, że na Mszy się nie było. Zwłaszcza gdy do pozostania na zewnątrz ma się istotny powód, jakim są rozrabiające dzieci. Istotne jest oczywiście tez, co ktoś tam robi: uczestniczy w Mszy czy myśli o niebieskich migdałach czy rozmawia. Ale jeśli chodzi tylko o to, że jest przed drzwiami - nie widziałbym tu problemu. Jasne, lepiej byłoby wejść, ale to nie jest brak uczestnictwa w Mszy.

Co do spowiedzi... To, że pojawiły się u Ciebie wątpliwości nie znaczy, ze natychmiast musiałeś o tym mówić w spowiedzi. Zwłaszcza że nie dotyczyło to tylko czasu od ostatniej spowiedzi, ale także okresu wcześniejszego, co pewnie zrodziłoby w Tobie nowe wątpliwości na temat ważności dawnych spowiedzi. Moim zdaniem miałeś prawo szukać odpowiedzi na ten dylemat poza spowiedzią. Dlatego, że mając tendencję do skrupułów mogłeś słusznie przypuszczać, że i tym razem to one się odzywają.

J.