Gość 01.09.2019 16:25

Szczęść Boże! Proszę o pomoc. Jestem dziewczyną i za miesiąc skończę 20 lat. Jak na razie mieszkam z rodzicami, bo studiuję dziennie. Oni często próbują mnie kontrolować i podejmować za mnie decyzje. Wywierają m.in bardzo duży nacisk, żebym w każdą niedzielę uczestniczyła we mszy. Ja jestem wierząca, ale raz na 2 miesiące zdarza mi się opuścić mszę, z czego później się spowiadam. Ostatnio nie byłam w święto 15 sierpnia i dzisiaj mama z wyrzutem zapytała czy idę do kościoła. Odpowiedziałam, że tak, a ona oznajmiła, że jakbym znów nie poszła kazałaby mi jeździć rano razem z tatą. Ostatnio podobnie naciskali na spowiedź. Spowiadam się przynajmniej 2 razy w roku według przykazania kościelnego, jednak rodzice wkurzyli się, że co ja sobie wyobrażam jeśli będę chciała się wyspowiadać dopiero przed Bożym Narodzeniem. Nie wiem jak mam z nimi rozmawiać, bo każdy temat pójścia do kościoła kończy się nakazami i,, karami". A ja czuję, że przez przymus cotygodniowych mszy nie z własnej woli oddalam się od Boga i czuję żal. Jak można wyjść z tej trudnej sytuacji?

Odpowiedź:

No tak... Kłopotliwa to dla mnie sytuacja :) Może uśmiech trochę rozbroi napięcie :)

No bo rozumiem Twoich rodziców. Boją się, że odejdziesz od Boga. Zwłaszcza, że jakieś symptomy już widzą. Nie widzą za to - a może widzą, tylko liczą na to, że jakoś to będzie - tego, że przez ten nacisk oddalasz się od wiary. Nie bardzo bym wiedział co im poradzić, a co Tobie, to już nie wiem zupełnie. To znaczy mam pewien pomysł, ale chyba Ci się nie spodoba :)

No bo co powiedzieć: umocnić Cię  w przekonaniu, że rodzice nie powinni Cię do chodzenia do kościoła i do spowiedzi zmuszać? No nie powinni. Ale co będzie, jeśli naciskać przestaną? Będziesz chodziła regularnie do Kościoła czy przestaniesz?

Nie, nie zależy mi na tym, byś podnosiła kościelne statystyki. Ale wiem jakim skarbem jest wiara; jaką nadzieję dał mi Chrystus. Dla mnie sytuacja, kiedy ktoś odchodzi od wiary, nawet jeśli to na razie "tylko" nieregularne chodzenie do Kościoła, jest ogromną tragedią. A przecież, choć Cię nie znam, życzę CI jak najlepiej. Tym bardziej tak życzą Ci Twoi rodzice. Tymczasem wszystko zależy od Ciebie. Od twojej decyzji.  A ku jakiej się skłaniasz - wiadomo...

Jaki mam pomysł? Ano zaskocz rodziców. Chodź w niedzielę i święta na wczesne Msze, bez przypominania. Pojedź może na rekolekcje. Pójdź parę razy na Mszę w tygodniu, w październiku na różaniec. Nie będą mogli narzekać :) Wytrącisz im powód do naciskania na Ciebie :)

To szalony pomysł, prawda? Ale tylko tym sposobem uwolnisz się od gderania rodziców, nie porzucając jednocześnie tego, co jest największym skarbem: życia wiecznego. Które - przypomnę - nie zacznie się po śmierci, ale zaczyna się już tu, kiedy żyjemy blisko Boga,w  jego uświęcającej łasce. Pomysł szalony, ale... Może jesteś osobą, która lubi szaleństwa?